dyskusja Czasowa blokada inicjowania bitew o fort przez miasto

Po zapoznaniu się z treścią postu, moja odpowiedź to:


  • W sumie głosujących
    40
  • Ankieta zostanie zamknięta: .
Witajcie,
Na każdym świecie, spotykamy się z tzw. fejkami.
Jedna osoba pali kilka fortów w tym samym czasie, czyż nie jest to irytujące?
Moja propozycja rozwiąże ten problem częściowo, ale na pewno ograniczy tego typu działania, których nie da się w pełni wykluczyć.

O co chodzi:

Miasto które inicjuje bitwę o fort o godzinie 19:30 etc, musi poczekać 60 minut, zanim będzie mogło zainicjować kolejną bitwę o fort.
Nie wyklucza to niestety działań w których kilka miast w tym samym czasie pali forty, ale skutecznie uniemożliwi graczom zażywającym proszków, podpalanie kilku lub kilkunastu fortów w minutę. Uważam że takie coś powinno być wprowadzone, i jeśli się ze mną zgadzasz, to nie ważne czy się lubimy czy nie, oddaj głos na TAK aby to przeszło.
Dziękuję, pozdrawiam.
 
Doskonale wiem skąd pochodzi Twoja propozycja i jakie są jej motywacje.
Uczę Was jedynie poprawnego konstruowania ankiet czyli podstaw socjologi.
Ale jesteście odporni na wiedzę :)
 
Uczę Was jedynie poprawnego konstruowania ankiet czyli podstaw socjologi.
Posłuchaj, poczytaj, nie wiem, jak wolisz.
MIEĆ ZDANIE TO MIEĆ ZDANIE
Uważam że osoby nie mające własnego zdania, nie powinni być ani ankietowani, ani pytani, ani nie powinny brać udziału w jakichkolwiek wyborach, bo ich brak zdania to brak wyboru, a brak wyboru, to brak udziału w głosowaniu. Nauczcie się raczej podejmowania decyzji. Nie ma czegoś takiego jak istnienie "nie mam zdania" takie coś nie istnieje, bo jest nijakie. Brak decyzji to brak decyzji. Nie masz zdania, jest Ci wszystko jedno co w twoim życiu, w pracy, w grze, jest ci wszystko jedno czy pracujesz za miskę ryżu czy za 5tys. euro. Szef pyta w pracy czy chcesz podwyżkę i wyższe stanowisko, to też odpowiadasz: "nie mam własnego zdania"? Albo jak dziewczyna, żona, a może facet, nie wiem jak kto woli.. pyta Cię czy chcesz się kochać, odpowiadasz "nie mam własnego zdania"? I co? tego chcesz nas uczyć? Wy się uczcie ale sami. Bo z czystej złośliwości dałeś na Nie, będąc na tak, aby nauczyć mnie jakiejś bzdury wymyślonej przez samego siebie, weź się w garść gościu. I nie. To żaden atak na twoją osobę. To wolność wyrażania opinii, posiadania własnego zdania pozwala napisać mi to, co napisałem.
 
Posłuchaj, poczytaj, nie wiem, jak wolisz.
MIEĆ ZDANIE TO MIEĆ ZDANIE
Uważam że osoby nie mające własnego zdania, nie powinni być ani ankietowani, ani pytani, ani nie powinny brać udziału w jakichkolwiek wyborach, bo ich brak zdania to brak wyboru, a brak wyboru, to brak udziału w głosowaniu. Nauczcie się raczej podejmowania decyzji. Nie ma czegoś takiego jak istnienie "nie mam zdania" takie coś nie istnieje, bo jest nijakie. Brak decyzji to brak decyzji. Nie masz zdania, jest Ci wszystko jedno co w twoim życiu, w pracy, w grze, jest ci wszystko jedno czy pracujesz za miskę ryżu czy za 5tys. euro. Szef pyta w pracy czy chcesz podwyżkę i wyższe stanowisko, to też odpowiadasz: "nie mam własnego zdania"? Albo jak dziewczyna, żona, a może facet, nie wiem jak kto woli.. pyta Cię czy chcesz się kochać, odpowiadasz "nie mam własnego zdania"? I co? tego chcesz nas uczyć? Wy się uczcie ale sami. Bo z czystej złośliwości dałeś na Nie, będąc na tak, aby nauczyć mnie jakiejś bzdury wymyślonej przez samego siebie, weź się w garść gościu. I nie. To żaden atak na twoją osobę. To wolność wyrażania opinii, posiadania własnego zdania pozwala napisać mi to, co napisałem.

fajne przykłady, ale na nic, bo 90% osób tutaj to ciemna masa która woli bierne się przyglądać niż coś zdziałać. To tak jak z Polakami cebulakami w listopadzie :p Miliony osób na ulicach "BO STRAJKI TYLE WNIOSO", a jak był pomysł zebrania podpisów aby odwołać rząd ze skutkiem natychmiastowym to mówili " NIE bo to NIC nie da, strajk better"... No i macie pokazane ile to dało ^^

Ps. Dla tych którzy nie wiedzą - <ocenzurowano> to dało :) czyli to co połowa osób tutaj ma w tylnej komorze:*

Pomysł fajny +1. A głosowanie na "nie" to nie jest " brak zdania" tylko:
A) Robienie na złość bo jest się ciemną masą która mówi że jest mądra i chce uczyć innych a zapomina, że aby kogoś uczyć, pierw samemu trzeba coś wnosić i sobą reprezentować.
B) Opowiadanie się za głosami na "nie" i posiadanie ku temu jasnych motywów

To tak samo jak te mózgi na każdym świecie komentujące czyjeś wypowiedzi na salonie lub to jaki przelicznik mam na dany świat i mówiące że "SPAMUJESZ 2 TYGODNIE I 0 ODZEWU" :)
A na proste pytanie " skąd wiesz czy 0 odzewu ? siedzisz mi na koncie ? podglądasz ? wypytujesz?" ---> Milczy. Bo tyle właśnie wszyscy potrafią. Pośmiać się, pokomentować a nic samemu <ocenzurowano> wnieść :)
Komentować potraficie a logicznie uargumentować lub pomyśleć dlaczego ktoś ma taki przelicznik to już ciężko :v


//-edytowano Moderator
 
jutro odniosę się do tego co napisałeś bo dziś jestem po 3 browarach i nie chce mi się "pisać po polsku"
 
Ps. Dla tych którzy nie wiedzą - <ocenzurowano> to dało :) czyli to co połowa osób tutaj ma w tylnej komorze:*

pokomentować a nic samemu <ocenzurowano> nie wnieść :)

//-edytowano Moderator
Zartas,

tam jeszcze jedno przekleństwo jest ^^ (zamaskowałem ** tak jak poprzednie jbc)

Nie ma za co.
pozdrawiam
 
Zartas,

tam jeszcze jedno przekleństwo jest ^^ (zamaskowałem ** tak jak poprzednie jbc)

Nie ma za co.
pozdrawiam
Kur nie jest obraźliwy.
Kur: rodzaj męski Kury.
A przekleństwo to wiesz.
Możesz Kogoś obrazić pytając go np. "Jadłeś rosół z kur wielu?" Pisemnie to wiadomo, ale jak powiesz to głośno, ma inny wydźwięk.
Uważam że Kur z dwiema gwiazdkami, jest nieco bardziej elitarną jednostką, zaś Słowo Kur** nie stanowi przekleństwa.
Pozdrawiam, dobranoc ok_:) :DDD
 
Już nie chcesz nas uczyć socjologii? ::}
Dla większości ludzi to co napiszę to są rzeczy powszechnie wiadome ale skoro nalegasz :)

Skonstruowanie dobrej ankiety nie jest wbrew pozorom proste.
Po co się robi ankiety? Ano po to żeby poznać opinie ludzi na dany temat.
Ale też po to żeby pojedynczych opinii ZEBRAĆ JAK NAJWIĘCEJ.

Prosty przykład. Przed wyborami sondy uliczne, które też zaliczamy do ankiet nie zadają pytania:
"Na kogo Pan/Pani zagłosuje? PiS czy PO?" tylko "Czy weźmie Pan/Pani udział w wyborach?"
Dlaczego tak jest? Bo dobry ankieter zakłada, że spora grupa osób zagłosuje na inną opcję niż dwie najbardziej popularne lub nie pójdzie do urny wcale.
Dlatego pytanie o sam udział wyczerpuje temat i czyni z takiej ankiety rzecz bardziej wiarygodną.

Inny przykład. Załóżmy, że robimy młodym ludziom ankietę na temat macierzyństwa.
no i pan Kacper zadaje pytanie: "Co by Pan/Pani chciała mieć? Chłopczyka czy dziewczynkę?
Bo pan Kacper chodził na biologię w podstawówce i wie, że możliwości są dwie i SHEMALE się raczej nie urodzi :)
Tylko, że może się tak zdarzyć, że ankietowany odpowie: "Wszystko jedno"
I pan Kacper się burzy. Jak to wszystko jedno? Przecież płeć to ważna sprawa... fundamentalna... jak można nie mieć zdania w takim temacie ugruntowanego?
Ano można bo tej konkretnej osobie może zależeć na tym w pierwszej kolejności żeby dziecko było zdrowe, w drugiej, żeby było jego... a dopiero później rozważa bądź nie kwestie płci.

Takie przykłady mogę mnożyć bez końca.
Jasne... zgodzę się... przekładając to na prymitywizm The westa nie potrzebujemy kilkunastu wariantów odpowiedzi. Wszyscy wiemy po co założyłeś ten wątek. Żeby przeforsować pomysł, który ma sens.
Mnie chodzi jedynie o poprawność ankiety i wyrabianie dobrych nawyków.
Bo przypomnę jeszcze raz.... celem każdej poprawnie skonstruowanej ankiety jest zdobycie jak największej ilości głosów ogólnie, a nie głosów jakie Ty byś chciał w niej zobaczyć.