Demony przeszłości

  • Rozpoczynający wątek Thompson67
  • Data rozpoczęcia
Status
Zamknięty.

Thompson67

Gość
Gość
Pociąg powoli wtoczył się na stację. Zabrałeś z siedzenia niewielki plecak i ruszyłeś w kierunku wyjścia. Na stacji było kilkanaście osób, ale żadna z nich nie przypominała osoby, którą spodziewałeś się spotkać. "Pewnie jeszcze nie przyjechał" - pomyślałeś i w tym samym momencie zza rogu wyszedł młody, blondwłosy chłopak, ubrany w wytarte spodnie wojskowe, wojskowy płaszcz i wymiętą czapkę. "Taki młody i już żołnierz?" - pomyślałeś. Chłopak dostrzegł cię i ruszył w twoim kierunku uśmiechając się, jednak mogłeś dostrzec coś dziwnego w tym uśmiechu. Nie, nie był nieszczery, był po prostu smutny...
- Jestem Simon - powiedział. - Ruszajmy, mamy do załatwienia parę spraw.

Przy stacji kolejowej czekały już dwa konie, po chwili pędziliście obaj traktem wschodnim: jedna, niezbyt szeroka droga a wokół pustkowia. Tylko czasem mijaliście pojedyncze drzewa i krzaki. I pod jednym z takich drzew Simon zarządził postój. Cały czas milcząc napoił konie i zaczął grzebać w korzeniach drzewa. Zauważyłeś, że wydobył stamtąd jakieś zawiniątko. W końcu Simon usiadł w cieniu, gestem wskazał ci, byś podszedł:
- Jak wiesz, przysłał mnie twój nasz stary znajomy. Miałem odebrać cię ze stacji, przyprowadzić pod to drzewo i przekazać ci list - rzekł, podając ci zawiniątko. Oddaliłeś się nieco i zacząłeś czytać:




Simon, widząc, że skończyłeś czytać list, podszedł i rzekł:
- Stary wpakował się w niezłe tarapaty, co? Chociaż te brednie o duchach... pewnie znów za dużo wypił i marudzi... No cóż, tak czy owak bierzmy się do roboty. Tu w okolicy, w niewielkiej fortecy stacjonuje kilkudziesięciu ludzi. Gdybyś przyczaił się w pobliżu i poobserwował ich z ukrycia, wiedzielibyśmy czy nie planują przypadkiem jakiegoś wypadu w teren. Myślę, że godzina wystarczy. Będę tu na ciebie czekał.

______________
Dalsze części eventu będą pojawiały się w tym wątku co jakiś czas. Podobnie - w tym wątku będą pojawiały się podpowiedzi.
Proszę o zachowanie wszystkich raportów od godziny 15.00.
NIE odpowiadamy na żadną wiadomość w grze oraz na Forum.



Dyskusję prowadzimy w tym temacie.
 

Thompson67

Gość
Gość
Akt II.

Po zakończeniu zadania wracałeś zamyślony do Simona. W twej głowie jedna myśl goniła drugą. Zastanawiałeś się, czemu służy to wszystko, te podchody, a przede wszystkim: o jakich wydarzeniach mówił Stary? Starałeś się przypomnieć sobie jakieś ostatnie nowości, ale nic nie przychodziło ci do głowy. Rozmyślania przerwało rżenie koni - zbliżałeś się do waszego obozowiska. Twój towarzysz leżał rozciągnięty pod drzewem, ale widząc cię podniósł się z ziemi.
- Już jesteś? Nawet nie zauważyłem, kiedy minęła ta godzina. Chyba musiałem się zdrzemnąć... Jak sytuacja? - rzekł Simon na twój widok.
- Cisza i spokój. Nikt nigdzie się nie wybiera.
- Dobrze, w takim razie odpocznij chwilę i posłuchaj: Stary chce porozumieć się z Indianami i położyć kres wszystkim bitwom. Ma dość trupów, płaczu i krwi. Nie wiem, czy to dobry pomysł, ale obiecałem mu, że ci pomogę. Niedaleko stąd znajduje się małe obozowisko Indian. Musisz udać się tam, porozmawiać z nimi, a przy okazji rozpocząć negocjacje handlowe. Rozumiesz, żeby nie zorientowali się, jaki jest prawdziwy cel naszej wizyty. Jeszcze nie teraz. Pamiętaj tylko o jednym: z tymi leniami najlepiej rozmawia się przy wodzie ognistej. Mam nadzieję, że masz jakąś w swoim plecaku? Aha, nawet nie waż się brać ze sobą broni. Indianie są bardzo nieufni i gdy tylko ją zobaczą, obsypią cię strzałami. Zrozumiałeś wszystko? Zatem w drogę, dołączę do ciebie za godzinę...


Prócz wykonania kolejnego zadania należy wysłać screen swojej postaci posiadającej w aktywnym ekwipunku to, o co nas proszono, i spełniającej wymogi zadania. Screen wysyłamy do gracza thompson67, świat 4, w wiadomości zatytułowanej "Event".

Screen proszę wykonać zgodnie z FAQ , w innym przypadku zostanie odrzucony.

Do tego etapu mogą przystąpić tylko osoby, które wykonały etap pierwszy. Będziemy to weryfikować pod koniec eventu nad podstawie przysłanych przez Was raportów (i czasu wykonania zadań), dlatego proszę nie przystępować do kolejnych etapów eventu, jeśli nie mamy ukończonych etapów poprzednich.
 

Thompson67

Gość
Gość
Akt III.

Obozowisko rzeczywiście było niewielkie. Kilkanaście namiotów, kilka ognisk, to wszystko. Dzieci biegały wokół śmiejąc się i krzycząc do siebie w niezrozumiałym dla ciebie języku, kobiety zajmowały się wyszywaniem różnokolorowych strojów, a mężczyźni poklepywali się radośnie po plecach. Wokół ogniska walało się kilka butelek. "Tak, Simon miał rację, woda ognista pokona każdego Indianina, nawet najbardziej negatywnie nastawionego do bladej twarzy" - pomyślałeś, gdy wyczułeś wspaniały zapach pieczonego mięsa. To młody Indianin zajmował się nabitą na rożen sarną. Zapowiadała się niezła uczta, szczególnie, że twój żołądek dawał o sobie znać, iż po szklaneczce ma ochotę na coś bardziej konkretnego. Wtem usłyszałeś tętent konia: to Simon zbliżał się do obozowiska, prowadząc ze sobą obładowanego wielkimi worami muła.

- Widzę, że udało ci się przekonać naszych przyjaciół do rozmowy? - powiedział z ironią, kładąc szczególny nacisk na słowo "przyjaciół". - Świetnie, zatem skorzystajmy z okazji i zaróbmy coś na tym. Pomóż mi wypakować te worki, a w pół godziny uwiniemy się ze sprzedażą i załapiemy się na pieczyste. No, dalej! - ostatnie słowa Simon wypowiedział niemal rozkazująco. Pomyślałeś, że jego wojskowa natura dała o sobie znać, po czym sięgnąłeś do pierwszego worka i wyjąłeś z niego zardzewiałego Colta, potem jakiś rewolwer ze skrzywioną lufą, na końcu nóż. I tak dalej... W tym czasie Simon wyciągał z drugiego worka strzelby, jedną po drugiej, układając je obok siebie na ziemi. "Skąd on ma tyle broni? Zresztą, nie moja sprawa, bierzmy się do roboty" - pomyślałeś, pamiętając o słowach Starego: "możesz mu ufać".


Do tego etapu mogą przystąpić tylko osoby, które wykonały etap pierwszy i drugi. Będziemy to weryfikować pod koniec eventu nad podstawie przysłanych przez Was raportów (i czasu wykonania zadań), dlatego proszę nie przystępować do kolejnych etapów eventu, jeśli nie mamy ukończonych etapów poprzednich.
 

Thompson67

Gość
Gość
Akt IV.

- Świetnie! Przyjęli nas jak swoich, w dodatku trochę na tym zarobiliśmy! Widziałeś, ile mieli pieniędzy? Założę się, że mają ich jeszcze więcej, a te baby pewnie pochowały masę skarbów. Moglibyśmy... - Simon nie dokończył, gdyż w waszą stronę podszedł stary Indianin i łamaną angielszczyzną powiedział:
- Wy. Blade twarze. Dobre twarze. Wy z nami pić, jeść, palić. Wy z nami gonić białego ducha. Ruszamy już. Niedaleko polana, dużo duchów, dziesiątki duchów. Uważać tylko na ich rogi. Idziemy, idziemy!
Chcąc nie chcąc, ruszyliście z Simonem za Indianinem, wkrótce dołaczyli do was inni. Po krótkim marszu dotarliście na polanę i twoim oczom ukazało się stado. Aż przykro było strzelać w ich stronę, ale bez słowa naciągnąłeś strzałę na cięciwę i podniosłeś rękę na wysokość oka. Zanim wypuściłeś strzałę usłyszałeś szept Simona: "za godzinę się ściemni, wtedy wrócimy do obozowiska...".


Do tego etapu mogą przystąpić tylko osoby, które wykonały etap pierwszy, drugi i trzeci. Będziemy to weryfikować pod koniec eventu nad podstawie przysłanych przez Was raportów (i czasu wykonania zadań), dlatego proszę nie przystępować do kolejnych etapów eventu, jeśli nie mamy ukończonych etapów poprzednich.

Proszę nie przysyłać raportów a póki co trzymać je w bezpiecznym miejscu. Podeślecie wszystkie hurtem po zakończeniu zadania
 

Thompson67

Gość
Gość
Akt V.

Wielka głowa zwierza leżała odcięta przy ogniu. Wysmarowani krwią Indianie skakali wokół ogniska w tańcu, chociaż widać było, że wypity alkohol i zmęczenie dawały o sobie znać. Niektórzy z nich wywracali się, niektórzy nawet nie starali się ukrywać ziewania, a jeszcze inni padali na trawę i po chwili było tylko słychać ich chrapanie. Uznałeś, że to najwyższa pora porozmawiać z nimi i przedstawić dokładne plany pokoju. Już wstawałeś z trawy, kiedy Simon chwycił cię za ramię, przyciągnął do siebie i szepnął do ucha:
- A ty dokąd? Naprawdę chcesz z nimi rozmawiać, jak Cię stary prosił? Zobacz, wkrótce wszyscy będą pijani i zasną. Moglibyśmy dobrać się do ich bogactw, póki jest okazja. Za pół godziny będziemy już daleko stąd. Stary nie dowie się o niczym, a i ty nie zbiedniejesz. Na co ci to wszystko, te rokowania? Przecież jest jasne, że po tamtej rzezi nic nie wróci do normy.
Popatrzyłeś na niego zaniepokojony. Skąd ta zmiana? Czy to właśnie miał na myśli stary, kiedy pisał o tym, że Simon nie miał oporów przed wykonywaniem różnych rozkazów? Wtem w twoje głowie zaświtała myśl... modlitwy, masakra, zabici... To byli ludzie tacy jak Simon! Wyszarpnąłeś ramię, wstałeś i ruszyłeś w kierunku wodza. Już wiedziałeś, którą z dwóch decyzji podejmiesz...


Do tego etapu mogą przystąpić tylko osoby, które wykonały etap pierwszy, drugi, trzeci i czwarty. Będziemy to weryfikować pod koniec eventu nad podstawie przysłanych przez Was raportów (i czasu wykonania zadań), dlatego proszę nie przystępować do kolejnych etapów eventu, jeśli nie mamy ukończonych etapów poprzednich.
 

Thompson67

Gość
Gość
Wielki Finał


Jechaliście z Simonem w milczeniu. Gdy dojechaliście do rozstajnych dróg wyjął zza pazuchy niewielką książkę, podał ci ją i rzekł: "gdybyś zdecydował się odwiedzić Starego". Zanim zdążyłeś cokolwiek odpowiedzieć dźgnął konia ostrogami i ruszył pędem przed siebie. Przekartkowałeś księgę i między stronami znalazłeś kolejny list:



- "Red Pegini? Co on znów wymyślił...? Co to za imię? Hmm... chociaż... Jeśli dobrze kojarzę...." - nie do końca przekonany ruszyłeś w kierunku, w którym prowadziły cię ostatnie godziny. Po chwili zatrzymałeś się, spojrzałeś raz jeszcze na księgę i twoim oczom ukazało się jakieś dziwne zgrubienie pod skórzaną okładką. Rozciąłeś ją nożem i wydobyłeś jakiś rulonik. Rozwinąłeś go:



Ha ha ha! Stary naprawdę utrudnia mi zadanie. Ale, zaraz zaraz.... Tak, już wiem dokąd jechać! - niemal krzyczałeś w myślach. Dźgnąłeś konia ostrogą i czym prędzej ruszyłeś na spotkanie swego przyjaciela.


Osoba, która zjawi się w mieście, w którym czeka na nas przyjaciel, MUSI:
1. Wysłać graczowi thompson67 (świat4) raporty z każdego aktu, podpisane:

akt 1: [raport]
akt 2: [raport]
...
akt 5: [raport z TYLKO JEDNEJ decyzji]
itd.

2. Wysłać mi screen postaci stojącej w odpowiednim mieście.

Kto pierwszy ten lepszy :p



Do tego etapu mogą przystąpić tylko osoby, które wykonały etap pierwszy, drugi, trzeci, czwarty i piąty. Będziemy to weryfikować pod koniec eventu nad podstawie przysłanych przez Was raportów (i czasu wykonania zadań), dlatego proszę nie przystępować do kolejnych etapów eventu, jeśli nie mamy ukończonych etapów poprzednich.
 

Thompson67

Gość
Gość
Na rozwiązanie zagadki czekamy do 29.10.2010 r. do godziny 20:00. Jeśli do tego czasu nie pojawi się zwycięzca - event przejdzie do historii jako pierwszy nierozwiązany event na polskim Weście :)
 

Thompson67

Gość
Gość
Kiedy w końcu przybyłeś na miejsce przekonałeś się, że Stary nie kłamał: okolica była doprawdy cudowna, piękne góry i drzewa, ale.... można było wyczuć coś w powietrzu. Rzeczywiście czuło się czyjąś obecność...
Stary nie wyszedł naprzeciw, ale do jego kryjówki doprowadziła cię niewielka strużka dymu z ogniska. Stary leżał obok ognia, owinięty w różne łachmany, widać było, że ma gorączkę, bo trząsł się z zimna. Na twój widok uśmiechnął się lekko i podniósł z ziemi opierając się na łokciach, ale po chwili opadł z powrotem. Skinął tylko w twoim kierunku, a gdy podszedłeś wyszeptał:
- Udało ci się, prawda? Widzę to w twoich oczach...
- Tak, zrobiłem to, a wódz poprzysiągł modlitwę za ciebie i innych.
- To dobrze, to dobrze... - Stary przekręcił się na bok i wskazał na coś ręką. - Sięgnij tam, do mego worka. Znajdziesz tam kilka rzeczy. Chcę, byś wziął je na pamiątkę. Wybacz, że nie mogę dać Ci niczego więcej, ale to cały mój dobytek.

Ruszyłeś w stronę małego szałasu, rzeczywiście znalazłeś tam worek. Włożyłeś rękę do środka i wydobyłeś stamtąd niewielki przedmiot, ale worek nadal był stosunkowo ciężki. Sięgnąłeś raz jeszcze i coś jakby oparzyło Cię w dłoń. Nie, nie oparzyło.... wręcz przeciwnie... Wyjąłeś ten przedmiot, obejrzałeś z zaciekawieniem i odwróciłeś się do Starego, by spytać go, skąd ma takie cudo. Już otwierałeś usta, jednak zobaczyłeś, że Stary leży jak leżał, z wyciągniętą ręką i półotwartymi ustami, a z oczu wpatrujących się w niebo spływała łza...
- Spoczywaj w pokoju, przyjacielu. Niech ci ziemia lekką będzie - powiedziałeś szeptem i ruszyłeś w stronę konia. Zanim jednak na niego wsiadłeś wzrok twój padł na wielką flintę opartą o drzewo. Sięgnąłeś po nią, "będzie mi o tobie przypominać" - spojrzałeś po raz ostatni na Starego, po czym wskoczyłeś na konia i odjechałeś, pozostawiając tę piękną, ale jakże smutną krainę za sobą....



Nagroda w postaci:
- zamarznięty rewolwer
- kastet
- strzelba na słonie


wędruje do gracza Almaryk, który jako pierwszy wysłał poprawną odpowiedź, właściwego screena postaci oraz dotarł do miasta. Gratulujemy!!!!

Nagrody pocieszenia w postaci:

- 2500$

wędrują do graczy: Samedi i Pomarańcz, którzy również jako jedni z pierwszych dotarli do miasta, wykonali poprawne zadania, ale zapomnieli o pozbyciu się broni. Niemniej jednak gratulujemy!!!
Nagrody zostaną przyznane jeszcze dziś.

Wszystkie odpowiedzi i wymagania zostaną podane w temacie dyskusyjnym.
 
Status
Zamknięty.