Moje Przemyślenia/Myśli / Modlitwy

A co powiecie o tym, że pewne dwie osoby napisały list do papieża by poinformować głowę kościoła katolickiego, że pewien Pan z Torunia miesza się do polityki?
 
Opowiem "Psychicznie chorych jak i rządnych władzy w nigdy nie brakowało w państwie jak i w kościele :)
I masz absolutną rację.
Według mnie w obecnych czasach duchowni powinni być absolutnie oddzieleni od polityki.
Kiedyś czy to w średniowieczu czy w czasach nowożytnych (choć tu już oczywiście mniej) duchowni byli u władzy, mało tego często byli też władali jakimś terytorium, mało tego brali się za wojaczkę, a także w państwach zajmowali wysokie stanowiska. A czemu? Bo duchowny był wtedy w praktyce jako jedyny stan wykształcony na tyle by pisać, czytać itd. I wtedy oczywiście zasadność posiadania przez władcę jakiegoś duchownego blisko siebie (nawet niektórzy władcy nie potrafili czytać) było zasadne, dlatego mieszali się do polityki. Jednakże w późniejszym okresie ludzie po prostu byli coraz to lepiej wykształceni (szczególnie wyższe warstwy społeczne) więc duchowni nie byli już aż tak potrzebni, więc mogli zająć się krzewieniem wiary. Pozostałość po władzy duchownej to Watykan. W państwie polsko-litewskim przetrwało to bardzo długo, gdyż arcybiskup gnieźnieński był jednocześnie tzw. interrexem. Interrex w praktyce panował w państwie polsko-litewskim od czasu zgonu króla do czasu wybrania nowego przez ogół szlachty na sejmie elekcyjnym który miał miejsce na podwarszawskiej wtedy Woli. Ale nawet wtedy interrexi niekiedy wchodzili na dalszy plan (przykład po śmierci Władysława IV)
Duchowni po prostu przestali pełnić tę rolę w państwie jaką mieli wcześniej, czyli jako jedyni wykształceni.
Jak dla mnie stan duchowny nie powinien się w ogóle brać za politykę, są o tego specjaliści, którzy mają większą wiedzę na ten temat ;)
Tyle ode mnie.
 
cz. 1

cz. 2

Bardzo ciekawy wykład w mojej opinii, dosyć długi, ale naprawdę warto. Dla mnie bardzo zdroworozsądkowe podejście. Od razu wspomnę, Ci co jednak spróbują tego wysłuchać, że ojciec A. Szustak, nie jest jakimś "radykałem" , także nie odstraszy z marszu tych wszystkich co od razu są na nie i zdecydowanie potrafi łatwiej trafić do osób, które nie są szczególnie przychylni księżom ;) . Oczywiście odczucia mogą być różne, nikogo nie zmuszam, ale warto chociaż odpalić na parę minut, a nuż się spodoba komuś ;] . Bez odbioru.

Rozsądnego i mile spędzonego weekendu życzę :p .
 

Pokój i Dobro

Blada Twarz
Niech będzie pochwalo Niechny Jezus Chrystus

Bardzo interesujące i owocne Przyjacielu .
To ja także podzielę się linkiem do strony w której można znaleźć wiele interesujących rekolekcji konferencji itp.

polecam posłuchać księdza Dominika Chmielewskiego
swego czasu był karateka czarny pas itd ale porzucił to i teraz razem z Maryją Dziewicą Niepokalaną walczy ze złem i razem z Maryją ratują biedne Dusze grzeszników.




polecam także księdza Piotra Glas







także Boży Kapłan warto posłuchać

tych Dwóch księży bardzo często słuchałem i słucham oczywiście polecam Pismo Święte na MP3 jak komuś ciężko czytać może słuchać
polecam posłuchać kazań Świętego Jezrzego Popieuszkę a także Świętego Jana Pawła II

i dużo innych można znaleźć pod tym linkiem za pomocą tej wyszukiwarki pod tym linkiem .


zawiarzam wszystkich i cały świat w opiekę Niepokalanemu Sercu Maryi Panny Dziewicy Niepokalanej
 
Niech będzie pochwalo Niechny Jezus Chrystus

Bardzo interesujące i owocne Przyjacielu .
To ja także podzielę się linkiem do strony w której można znaleźć wiele interesujących rekolekcji konferencji itp.

polecam posłuchać księdza Dominika Chmielewskiego
swego czasu był karateka czarny pas itd ale porzucił to i teraz razem z Maryją Dziewicą Niepokalaną walczy ze złem i razem z Maryją ratują biedne Dusze grzeszników.




polecam także księdza Piotra Glas







także Boży Kapłan warto posłuchać

tych Dwóch księży bardzo często słuchałem i słucham oczywiście polecam Pismo Święte na MP3 jak komuś ciężko czytać może słuchać
polecam posłuchać kazań Świętego Jezrzego Popieuszkę a także Świętego Jana Pawła II

i dużo innych można znaleźć pod tym linkiem za pomocą tej wyszukiwarki pod tym linkiem .


zawiarzam wszystkich i cały świat w opiekę Niepokalanemu Sercu Maryi Panny Dziewicy Niepokalanej
Dziękuję! W ramach możliwości czasowych będę nadrabiał ;) !
Cieszę się, że chociaż Ty doceniłeś te ciekawe wykłady :) .
 

Pokój i Dobro

Blada Twarz
Opowiem "Psychicznie chorych jak i rządnych władzy w nigdy nie brakowało w państwie jak i w kościele :)
Dziękuję! W ramach możliwości czasowych będę nadrabiał ;) !
Cieszę się, że chociaż Ty doceniłeś te ciekawe wykłady :) .
słuchałem Szustaka na początku drogi nawrócenia teraz jest dla mnie niewystarczające ,teraz bardziej słucham Kapłanów Maryjnych jak Ks.Doninik , ksiądz Piotr bowiem moja Duchowość jest Maryjna jak na przykład świętego Maksymiliana Kolbego na którego mawiano Szaleniec Maryi takim właśnie być łaską Pana Boga

po za tym jestem Niewolnikiem miłości Jezusa w Maryi według prawdziwego Nabożeństwo do Najświętszej Maryji Panny Dziewicy Niepokalanej Mojej Pani i Królowej a Pan Jezus jest moim Panem i Królem i moim Bogiem jest Jezus Chrystus.


po za tym doświadczyłem i doświadczam sam na sobie interwencji Maryji Dziewicy Niepokalanej która mnie wyrwała i wyrywa nieustanie ze szponów demonów (kiedyś opiszę )


Totus Tuus Maryjo
Totus Tuus Panie Boże
Totus Tuus Panie Jezu
Totus Tuus Duchu Święty
Amen
 

Pokój i Dobro

Blada Twarz
dzięki Panu Bogu mam dar Wiary!!! i to jest dla mnie najważniejsze a co do reszty nie myślę o tym .
Dar Wiary łaską Pana Boga przez zasługi Jezusa i przez Niepokalane Serce Maryi Panny Dziewicy Niepokalanej.
 
Zgodnie z tym co napisała osoba odpowiedzialna za forum, cytuję

I taka wiadomość od moderatora... Ogłaszam ten temat jako religijny... w nim można prowadzić dyskusje na temat religii, wklejanie modlitw itp.
Zgłaszanie typu ,,łee... tutaj mi się wers nie podoba, bo mówi, że mój potwór spagetiii źle smakuje" będą ignorowane.
Wyzywanie innych w stylu ,,łee... jesteś głupi bo wierzysz w to, a nie w to co ja" będzie usuwane.
Spam modlitwami/postami jeden pod drugim będzie karany (mam gdzieś łączenie wiadomości, bo edycja się skończyła... przed napisaniem wiadomości sprawdźcie ją kilka razy, a jak chcecie coś dopisać to poczekajcie na inną wiadomość).

Miłej dyskusji życzę.
Napiszę swoje przemyślenia odnośnie wiary chrześcijańskiej.
Jestem ateistą. Nie wierzę w żadne bóstwo, wszystkie religie uważam za tak samo możliwe, czyli Bóg chrześcijański jest dla mnie tak samo prawdopodobny jak grecki Zeus, jak muzułmański Allach itd. itd.
Dopóki ktoś nie przedstawi mi jednoznacznych dowodów na istnienie jakiegokolwiek bóstwa to nie uwierzę. Jednakże jeśli dowody się znajdą to będę skory uwierzyć, że rzeczywiście jakiś bóg może istnieć, co nie wyklucza tego, że inne bóstwa nie istnieją.
A zatem. Wedle świętej księgi chrześcijaństwa, czyli Biblii, Bóg miał stworzyć cały wszechświat w przeciągu 6 dni (bo siódmego dnia odpoczywał). I nawet tu już mógłbym się przyczepić, jednakże łatwo to pewnie chrześcijanie odbiją jako po prostu metaforę, że to trwało dłużej. Jeśli jednak ktoś wierzy, że wszystko to powstało w 6 dni odsyłam do badań naukowców, które to negują. Najstarsze zbadane skały na Ziemi mają ponad 4mld lat. Datowanie kości dinozaurów czy przodków homo sapiens czy innych człekokształtnych metodą węgla c14 również pokazują, że Ziemia ma więcej niż 10 tysięcy lat jak co po niektórzy mogą sądzić. A jeśli odpowiecie, że nie można tego zrozumieć nauką znaczy, iż jesteście fanatykami religijnymi i nawet nie ma sensu z Wami dyskutować. Czyli Ziemia na pewno powstawała dłużej niż 6 dni. Raczej nic więcej do dodania tutaj nie mam, Bóg mógł tworzyć to wszystko dłużej, a w Biblii nastąpił zabieg metafory, ale są ludzie wierzący we wszystko co jest dosłownie napisane w tej księdze. Ale na ten temat tyle.

No to lecimy dalej. Bóg ma być niby miłosierny wszechmogący i wszystkowiedzący. Zaczynamy obalanie.
Miał nas stworzyć na swój obraz i podobieństwo, prawda? Dał pierwszym ludziom miejsce w Edenie, tak? Dał nam wolną wolę, tak? To dlaczego nas zaczął karać za to, że mieliśmy tą wolną wolę? Wedle Biblii Ewa miała zerwać jabłko z drzewa poznania. Bóg tego zakazał, ale dał nam wolną wolę, prawda? Czemu ukarał Adama i Ewę skoro dał nam wolną wolę? Czemu ich ukarał skoro jest miłosierny? Czemu pozwolił na to by diabeł pod postacią węża kusił Ewę? Czemu nie przewidział tego co się stanie? Z tego wynika, że Bóg nie jest ani miłosierny (bo ukarał), nie jest wszechmocny (bo nie potrafił sprawić by diabeł nie kusił), nie jest wszechwiedzący (bo nie przewidział tego co się stanie). A może jednak to wszystko wiedział, a i tak chciał by się to stało? Zatem nie jest miłosierny, lubi się pastwić. Ten jeden przykład z Biblii już pokazuje (wedle mojej logiki), że Bóg chrześcijański nie jest takim jaki jest opisywany.
No ale jedziemy dalej.
Bóg miłosierny? Bóg pozwalający na bratobójstwo? Mógł być zły na Adama i Ewę (wow, chrześcijański Bóg może być zły), ale czy to oznacza, że tak samo musi traktować ich dzieci? Czy ludzie w obecnych czasach będą źle patrzyć na dzieci powiedzmy alkoholików, bo rodzice nadużywali alkoholu?

Jedziemy dalej.
Bóg chrześcijański w moim rozumowaniu jest też ludobójcą. Czemu?
Wróćmy do tego, że Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo, a także dał nam wolną wolę, prawda? Więc skoro dał nam wolną wolę to chyba zakładał przy tym, że ludzie mogli powiedzieć, że nie chcą wierzyć w Boga, prawda? Ludzie tak zrobili, a Bóg jak odpowiedział? Potopem zabijając niemal całą ludzkość. A jak nazwać istotę zabijająca człowieka jak nie zabójcą? Jak nazwać istotę zabijającą wielu ludzi naraz jak nie ludobójcą. Bóg próbował się usprawiedliwić mówiąc, że ludzie się od niego odwrócili, prawda? Ale dał nam wolną wolę i mogliśmy zrobić co chcieliśmy, prawda? Poza tym Bóg ma.byc wszechwiedzący, czemu więc tego nie przewidział? Bóg ma być wszechmocny, więc czemu nie próbował sprawić by ludzie wrócili do wiary? Nie musiał zatopić cały świat zabić iks ludzi i uratować jedną rodzinę... Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale uratował jedną rodzinę, więc żeby ludzie dalej istnieli musiało dojść do kazirodztwa. O czymś zapomniałem czy jednak mam rację?

Skończmy z potopem pójdźmy dalej z kolejnym przykładem.
Big jak widać lubi okrucieństwo, czemu? Księga Hioba mówi o wszystkim. Bóg pozwolił szatanowi na to by Hiob, człowiek oddany Bogu, głęboko wierzący, był pod wpływem szatana który miły nie był. Sprawiał niewyobrażalne cierpienie Hiobowi. Bóg tłumaczył się, że musiał sprawdzić czy Hiob się nie odwróci od niego.... Serio istota wszechwiedząca musiała to sprawdzić? Nie wiedziała tego wcześniej? A może wiedział, ale i tak chciał to zobaczyć? Innymi słowy istota wszechmogąca, milosierna i wszechwiedząca pozwoliła na to by jego gorliwy zwolennik cierpiał niewyobrażalne męki tylko dlatego by niby sprawdzić czy się nie odwróci od niego? To jest bardzo nielogiczne i dla mnie pokazuje to, że lubuje się w torturowaniu ludzi.

A teraz kolejny przykład, przykład diabła. Diabeł o ile dobrze pamiętam ma być upadłym aniołem, prawda? Po pierwsze nawet tego Bóg nie przewidział? Nie przewidział, nawet przed powstaniem aniołów, że jeden z nich odwróci się od niego? Mało tego jak już upadł to nie mógł przeszkodzić mu we wtargnięciu do edenu? Nie mógł sprawić, że ludzie by go nie rozumieli? Nie mógł w końcu coś z nim zrobić? Ostatecznie nie mógł go zabić?

A na koniec:
Gdzie ta wszechmoc? Gdzie ta wszechwiedza? Gdzie to miłosierdzie?

Czy jeśli Bóg jest wszechmogący to może stworzyć kamień którego sam nie podniesie?

Zapraszam do dyskusji. A jeśli odpiszą mi wierzące osoby, że: nie ma sensu ze mną rozmawiać na te tematy, to jak chcecie z kimkolwiek dyskutować?
Tyle ode mnie,
Życzę spokojnego weekendu,
 
Zgodnie z tym co napisała osoba odpowiedzialna za forum, cytuję



Napiszę swoje przemyślenia odnośnie wiary chrześcijańskiej.
Jestem ateistą. Nie wierzę w żadne bóstwo, wszystkie religie uważam za tak samo możliwe, czyli Bóg chrześcijański jest dla mnie tak samo prawdopodobny jak grecki Zeus, jak muzułmański Allach itd. itd.
Dopóki ktoś nie przedstawi mi jednoznacznych dowodów na istnienie jakiegokolwiek bóstwa to nie uwierzę. Jednakże jeśli dowody się znajdą to będę skory uwierzyć, że rzeczywiście jakiś bóg może istnieć, co nie wyklucza tego, że inne bóstwa nie istnieją.
A zatem. Wedle świętej księgi chrześcijaństwa, czyli Biblii, Bóg miał stworzyć cały wszechświat w przeciągu 6 dni (bo siódmego dnia odpoczywał). I nawet tu już mógłbym się przyczepić, jednakże łatwo to pewnie chrześcijanie odbiją jako po prostu metaforę, że to trwało dłużej. Jeśli jednak ktoś wierzy, że wszystko to powstało w 6 dni odsyłam do badań naukowców, które to negują. Najstarsze zbadane skały na Ziemi mają ponad 4mld lat. Datowanie kości dinozaurów czy przodków homo sapiens czy innych człekokształtnych metodą węgla c14 również pokazują, że Ziemia ma więcej niż 10 tysięcy lat jak co po niektórzy mogą sądzić. A jeśli odpowiecie, że nie można tego zrozumieć nauką znaczy, iż jesteście fanatykami religijnymi i nawet nie ma sensu z Wami dyskutować. Czyli Ziemia na pewno powstawała dłużej niż 6 dni. Raczej nic więcej do dodania tutaj nie mam, Bóg mógł tworzyć to wszystko dłużej, a w Biblii nastąpił zabieg metafory, ale są ludzie wierzący we wszystko co jest dosłownie napisane w tej księdze. Ale na ten temat tyle.

No to lecimy dalej. Bóg ma być niby miłosierny wszechmogący i wszystkowiedzący. Zaczynamy obalanie.
Miał nas stworzyć na swój obraz i podobieństwo, prawda? Dał pierwszym ludziom miejsce w Edenie, tak? Dał nam wolną wolę, tak? To dlaczego nas zaczął karać za to, że mieliśmy tą wolną wolę? Wedle Biblii Ewa miała zerwać jabłko z drzewa poznania. Bóg tego zakazał, ale dał nam wolną wolę, prawda? Czemu ukarał Adama i Ewę skoro dał nam wolną wolę? Czemu ich ukarał skoro jest miłosierny? Czemu pozwolił na to by diabeł pod postacią węża kusił Ewę? Czemu nie przewidział tego co się stanie? Z tego wynika, że Bóg nie jest ani miłosierny (bo ukarał), nie jest wszechmocny (bo nie potrafił sprawić by diabeł nie kusił), nie jest wszechwiedzący (bo nie przewidział tego co się stanie). A może jednak to wszystko wiedział, a i tak chciał by się to stało? Zatem nie jest miłosierny, lubi się pastwić. Ten jeden przykład z Biblii już pokazuje (wedle mojej logiki), że Bóg chrześcijański nie jest takim jaki jest opisywany.
No ale jedziemy dalej.
Bóg miłosierny? Bóg pozwalający na bratobójstwo? Mógł być zły na Adama i Ewę (wow, chrześcijański Bóg może być zły), ale czy to oznacza, że tak samo musi traktować ich dzieci? Czy ludzie w obecnych czasach będą źle patrzyć na dzieci powiedzmy alkoholików, bo rodzice nadużywali alkoholu?

Jedziemy dalej.
Bóg chrześcijański w moim rozumowaniu jest też ludobójcą. Czemu?
Wróćmy do tego, że Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo, a także dał nam wolną wolę, prawda? Więc skoro dał nam wolną wolę to chyba zakładał przy tym, że ludzie mogli powiedzieć, że nie chcą wierzyć w Boga, prawda? Ludzie tak zrobili, a Bóg jak odpowiedział? Potopem zabijając niemal całą ludzkość. A jak nazwać istotę zabijająca człowieka jak nie zabójcą? Jak nazwać istotę zabijającą wielu ludzi naraz jak nie ludobójcą. Bóg próbował się usprawiedliwić mówiąc, że ludzie się od niego odwrócili, prawda? Ale dał nam wolną wolę i mogliśmy zrobić co chcieliśmy, prawda? Poza tym Bóg ma.byc wszechwiedzący, czemu więc tego nie przewidział? Bóg ma być wszechmocny, więc czemu nie próbował sprawić by ludzie wrócili do wiary? Nie musiał zatopić cały świat zabić iks ludzi i uratować jedną rodzinę... Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale uratował jedną rodzinę, więc żeby ludzie dalej istnieli musiało dojść do kazirodztwa. O czymś zapomniałem czy jednak mam rację?

Skończmy z potopem pójdźmy dalej z kolejnym przykładem.
Big jak widać lubi okrucieństwo, czemu? Księga Hioba mówi o wszystkim. Bóg pozwolił szatanowi na to by Hiob, człowiek oddany Bogu, głęboko wierzący, był pod wpływem szatana który miły nie był. Sprawiał niewyobrażalne cierpienie Hiobowi. Bóg tłumaczył się, że musiał sprawdzić czy Hiob się nie odwróci od niego.... Serio istota wszechwiedząca musiała to sprawdzić? Nie wiedziała tego wcześniej? A może wiedział, ale i tak chciał to zobaczyć? Innymi słowy istota wszechmogąca, milosierna i wszechwiedząca pozwoliła na to by jego gorliwy zwolennik cierpiał niewyobrażalne męki tylko dlatego by niby sprawdzić czy się nie odwróci od niego? To jest bardzo nielogiczne i dla mnie pokazuje to, że lubuje się w torturowaniu ludzi.

A teraz kolejny przykład, przykład diabła. Diabeł o ile dobrze pamiętam ma być upadłym aniołem, prawda? Po pierwsze nawet tego Bóg nie przewidział? Nie przewidział, nawet przed powstaniem aniołów, że jeden z nich odwróci się od niego? Mało tego jak już upadł to nie mógł przeszkodzić mu we wtargnięciu do edenu? Nie mógł sprawić, że ludzie by go nie rozumieli? Nie mógł w końcu coś z nim zrobić? Ostatecznie nie mógł go zabić?

A na koniec:
Gdzie ta wszechmoc? Gdzie ta wszechwiedza? Gdzie to miłosierdzie?

Czy jeśli Bóg jest wszechmogący to może stworzyć kamień którego sam nie podniesie?

Zapraszam do dyskusji. A jeśli odpiszą mi wierzące osoby, że: nie ma sensu ze mną rozmawiać na te tematy, to jak chcecie z kimkolwiek dyskutować?
Tyle ode mnie,
Życzę spokojnego weekendu,
Ja tylko krótko napiszę, że nie tyle nie ma sensu z Tobą rozmawiać o tym, o ile nie ma sensu Cię przekonywać bo i tak masz swoje jasno zdeklarowane przekonania i chwała Ci za to :) . Żeby była jasność, nie mam na celu tego krytykować, to Twoje życie i Twoje wybory - masz do tego w zupełności prawo o ile robisz to z poszanowaniem do osób wierzących. Nie mam też osobiście powierzonej misji nawracania, przekonywania czy wręcz zmuszania ludzi, aby koniecznie wierzyli. To nie mój cel i nie moja rola. Przez całe życie nikomu nie narzucałem swoje zdania, nie będzie więc inaczej w kwestiach wiary. No właśnie wiary. Istotą wiary jest właśnie to, że nie ma jednoznacznych potwierdzeń naukowych, bo inaczej nie miało by to nic wspólnego z wiarą - to jest elementarz. Także trzymajmy się swoich zdań i przede wszystkim szanujmy się, a to będzie już bardzo wiele, bez względu na to czy wierzymy w Boga czy nie ;) .
Nie mam też na tyle czasu, aby prowadzić wielkie dysputy tutaj, od tego są portale religijne - na których często pisuje - to jest wystarczające, a tutaj to w końcu gra o Dzikim Zachodzie, nie dajmy się zwariować :p .

Miłego i dla Ciebie, dzięki ;) !
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

Pokój i Dobro

Blada Twarz
szczęść Boże o każdej porze

znalazłem artykuł dla Fuska77


Nie ma Boga tam, gdzie boga widzieliśmy 15.02.2019 Maria Mazurek Czy wiara, w świetle osiągnięć nauki, ma sens? Czy może Bóg mieszka tylko w naszym mózgu? Pytamy o to księdza dr. hab. Damiana Wąska, teologa fundamentalnego z Krakowa, zajmującego się między innymi współczesnym ateizmem i neuronaukami. Wielu neurobiologów powie: Bóg jest tylko wytworem mózgu. Współcześni ateiści bardzo często odwołują się do badań neuronaukowców, przedstawiając je jako argumenty - a może i dowody - na nieistnienie Boga. Właśnie dlatego zainteresowałem się neuronaukami; to była konsekwencja zainteresowania współczesnym ateizmem. Sam Harris, jeden z tak zwanych „czterech jeźdźców apokalipsy”, głównych przedstawicieli nowego ateizmu, zrobił nawet doktorat o neuronalnych podstawach religijności, ponieważ twierdził, że neuronauki są tą płaszczyzną, na której stoczy się ostateczna batalia między religijnością a niereligijnością. I że to niereligijność wygra. A według księdza może wygrać? Największym problemem w tego typu dyskusjach jest mieszanie dwóch poziomów: nauki i wiary. Jestem przekonany, że neurobiologia ani żadna inna nauka nigdy nie udowodni istnienia albo nieistnienia Boga, bo nigdy nie będzie miała ku temu narzędzi. Ciekawe, że prof. Jerzy Vetulani, neurobiolog, ateista, mówił mi dokładnie to samo. Ksiądz Michał Heller powiedział kiedyś do Richarda Dawkinsa, znanego biologa, ateisty: „Różnica między mną a panem jest jedynie w tym, że pan, myśląc o świecie, pisze racjonalność małą literą, a ja - dużą”. Nikt racjonalny nie wierzy w istnienie Boga dlatego, że ma na to dowody. Nikt racjonalny nie wierzy w nieistnienie Boga dlatego, że ma na to dowody. Wiara albo niewiara to sposób patrzenia na świat. Nauka służy do badania zupełnie innej rzeczywistości. Jeśli ktoś, w oparciu o nauki empiryczne, próbuje wyciągać wnioski o istnieniu bądź nieistnieniu siły wyższej, to są to wnioski nieuprawnione. Opowiem anegdotę: wyobraźmy sobie człowieka, który bada ryby żyjące w rzece przepływającej przez jego miasto. Codziennie przychodzi na brzeg, zarzuca sieć, wyciąga, sprawdza ryby, mierzy, waży, po czym wypuszcza je z powrotem. Po roku wyciąga następujący wniosek: w rzece przepływającej przez to miasto nie ma ryb mniejszych niż pięć centymetrów. Brzmi racjonalnie. Tylko że jego sieć miała średnicę oka pięć centymetrów. Więc badacz nie ma podstaw do wyciągania wniosku, że mniejsze ryby tu nie żyją, a jedynie, że sieć nie pozwala na ich złapanie. Podobnie my nie możemy wysuwać wniosków o istnieniu lub nieistnieniu Boga na podstawie naszych narzędzi. Neurobiologia wyjaśnia między innymi, co dzieje się w mózgach osób, które się modlą. Badając aktywność mózgu, widzimy, że u chrześcijanina, muzułmanina czy buddysty to są dokładnie te same procesy. To prawda. Jednak to badanie człowieka, a nie - Boga. Wiemy, co dzieje się w mózgu, gdy człowiek ma doświadczenie religijne. To jednak nie znaczy, że to doświadczenie jest fałszywe lub że Boga, stojącego za tym doświadczeniem, nie ma. Na skutek rozmowy z panią w moim mózgu też teraz zachodzą różne reakcje. Co więcej, mógłbym wywołać podobne reakcje w sztuczny sposób, pod pani nieobecność. I to nie będzie przecież znaczyło, że pani nie istnieje. A może nie istnieję? Niektórzy uważają za prawdopodobne, że jesteśmy tylko iluzją, na przykład symulacją człowieka z przyszłości. Znam tego typu argumenty. Tylko że gdy o nich myślę, wracam często do Kartezjusza. To jego „cogito ergo sum”, „myślę, więc jestem”, też zaczęło się od zakwestionowania całej rzeczywistości, która jest wokół nas. Kartezjusz również zastanawiał się, czy świat i my to nie iluzja, złudzenie. W końcu doszedł do takiego punktu, w którym stwierdził, że jeśli podajemy w wątpliwość to, że istniejemy - to musimy istnieć naprawdę. Wątpię, że gdybyśmy byli iluzją, czyjąś symulacją, to potrafilibyśmy krytycznie myśleć i dyskutować. Powracając do neuronauk. One tłumaczą też, dlaczego człowiek ewolucyjnie jest istotą religijną. Tak, wynika to z istnienia tzw. lewopółkulowego interpretatora. W skrócie chodzi o to, że nasze mózgi są tak skonstruowane, że nie cierpią pytań, na które nie ma odpowiedzi. Jak takie się pojawiają, nasz mózg tworzy sobie iluzję absolutu, który ma być odpowiedzią na te pytania. Tylko to nie jest bóg, który jest Bogiem chrześcijan. To jest bóg od zapychania dziur w naszej wiedzy; bóg czasem filozofów, a czasem - bóg ignorantów. To bóg, który był, czasem wciąż jest potrzebny ludziom, żeby uzyskać odpowiedzi, jak funkcjonuje świat. Na zasadzie: skąd biorą się pioruny? - „Bóg je zsyła, jak się gniewa”. Skąd choroby zakaźne? - „Bóg ukarał nimi grzeszników”. Jak powstał świat? - „Bóg stworzył go w siedem dni”? No właśnie: bóg od zapychania dziur. Tylko że prawdziwy Bóg nie jest odpowiedzią na pytania o to, jak funkcjonuje ten świat, a odpowiedzią na pytania o sens tego świata. Te pierwsze są pytaniami dla nauki; a to, że czasami wkładamy tam pana Boga, jest wynikiem działania lewopółkulowego interpretatora w naszym mózgu. Uważam - trochę za Janem Pawłem II - że nauki wspaniale wyzwalają nas z wielu błędnych przekonań religijnych, że oczyszczają naszą wiarą. Oczyszczają z tego wszystkiego, co jest zabobonem. Z tego wszystkiego, co Bogiem nie jest, a my tam boga widzieliśmy. My nie podważamy wyników badań naukowców-empirystów. Nie o to toczy się dyskusja. Nie mam problemu z akceptacją istnienia ewolucji i pogodzeniem jej z istnieniem Boga. Nie mam problemu z akceptacją wyników badań nad mózgiem i pogodzeniem ich z istnieniem Boga. Bo dla mnie pan Bóg to nie jest ktoś, kto stoi bezpośrednio za wszystkimi tajemnicami. To zresztą bardzo niebezpieczne myślenie. Bo jeśli w ten sposób traktujemy Boga - jak odpowiedź na pytania bez odpowiedzi - to jeśli potem znajduje się naukowa odpowiedź na to pytanie, i Boga w tej odpowiedzi nie ma - to niektórzy automatycznie stwierdzą, że w takim razie Boga nie ma wcale. Do niedawna to, co dzieje się z człowiekiem w trakcie tak zwanej śmierci klinicznej - łąki, tunele, światła itd. - traktowało się jako dowód na istnienie życia pozagrobowego. Dziś uważa się, że za te wizje odpowiadają konkretne zjawiska w naszym mózgu. Mimo to niektórzy księża wciąż posługują się tym argumentem. Nauka i w tym przypadku pokazała, że Boga nie ma tam, gdzie myśleliśmy, że on jest. Sam kiedyś traktowałem te zjawiska jako argument za istnieniem Boga. Teraz znacznie rzadziej grzeszę przeciw przykazaniu: nie będziesz brał imienia pana Boga nadaremnie. Rzadziej podpisuję Boga pod wieloma sprawami. W teologii, a jeszcze bardziej w duszpasterstwie, bardzo często używało się argumentów za istnieniem pana Boga, które nie wytrzymują konfrontacji z naukami. Niestety, w tak zwanej wierze powszechnej (Dawkins napisał zresztą, że ateiści krytykują właśnie ten rodzaj wiary; nie wiarę teologów), kształtowanej przez kazania, katechezy - wciąż czasem ich się używa. Dalej mówi się o kreacjonizmie, mimo że ewolucyjny model rozwoju świata jest coraz lepiej uzasadniony. Obrazy, którymi obudowany jest grzech pierwotny, jeśli bierzemy je dosłownie, nie mają przecież żadnego sensu. Adam z Ewą zjedli jabłko albo papaję i wszystko zepsuli? No, nie ma to sensu. Tak, bo po pierwsze mamy tu istnienie Adama i Ewy, rodziców wszystkich ludzi. Po drugie: mamy konkretny moment w przeszłości, w którym ten grzech miałby zostać popełniony. Po trzecie: mamy przekonanie o świecie idealnym, który dopiero został zepsuty przez grzech. Po czwarte: mamy przekonanie, że na skutek tego grzechu człowiek ma skłonność do zła moralnego. Każde z tych czterech przekonań nauka może z łatwością obalić. Trudno wierzyć w istnienie Adama i Ewy, w to, że ludzkość pochodzi od jednej pary (zresztą Kościół katolicki już dawno dopuścił inną interpretację). Trudno, patrząc na rozwój ewolucyjny, utrzymywać przekonanie, że istniał kiedyś świat bez cierpienia i śmierci. Trudno wierzyć w konkretny moment, w którym to zło się pojawiło; tak samo jak w to, że my wszyscy cierpimy za dwoje ludzi, którzy wszystko zepsuli. My też wiemy dziś, że zachowania moralne są bardzo mocno skorelowane z funkcjonowaniem naszego mózgu; że moralność człowieka zmienia się na przykład na skutek uszkodzeń tego organu. Więc dzisiaj Kościół, by głosić wiarę godną współczesnego człowieka, musi te obrazy reinterpretować, sięgnąć do tego, co za nimi. Do istoty. To w ogóle do pogodzenia: licząca dwa tysiące lat tradycja Kościoła z tym, co dziś wiemy o świecie? Wierzę, że tak. Kościół się zmienia (choć, według mnie, czasem za wolno). Np. teraz już nie mówi się, że Adam i Ewa żyli naprawdę, a że to symboliczna nazwa gatunku ludzkiego. Tylko znów: gdzie ten gatunek ludzki się zaczyna? I czy to tylko homo sapiens, czy już homo sapiens? A co z neandertalczykiem, z homo erectusem, z australopitkiem? To częste pytania w antropologii chrześcijańskiej: o to, od kiedy jesteśmy ludźmi, co o tym świadczy i czy da się ustalić jeden, konkretny moment, od którego to już jest człowiek? Też zadaję sobie te pytania o istotę człowieczeństwa. Jaka jest biologiczna różnica między człowiekiem a zwierzętami? Jakościowa czy tylko ilościowa? Czy my tylko mamy czegoś od zwierząt więcej - i lepiej rozwinięte - czy jest jednak coś, co mamy radykalnie inne? Teraz mówi się, że nikt poza człowiekiem nie potrafi myśleć abstrakcyjnie, opowiadać historii - ale pytanie, czy i te cechy nie są perspektywą ewolucyjną gatunków zwierzęcych. Podejrzewamy zresztą, że delfiny sprawnie się komunikują - nie na takiej zasadzie, jak pies, który zawyje ze smutku lub zaszczeka z radości, ale że ten ich język ma jakąś semantykę, której my nie potrafimy rozszyfrować. Tak. Eksperymenty na szczurach pokazują zaś, że te zwierzęta potrafią współcierpieć. U szczura, który widzi, że jego „kolega” jest rażony prądem, po pewnym czasie aktywują się w mózgu te same obszary, które aktywowałyby się, gdyby sam był rażony. Więc niby dlaczego to tylko ludzie mieliby mieć zapewnione życie pozagrobowe? W Nowym Testamencie jest napisane, że całe stworzenie zostanie odnowione. Nie do końca chce mi się wierzyć, że Bóg przyjmie do siebie człowieka, a zapomni o delfinie, małpie i dżdżownicy. Natomiast powracając do pytania, kiedy staliśmy się ludźmi. Być może wtedy, kiedy człowiek ewoluował na tyle, że miał możliwość odpowiedzi na wyciągniętą ku niemu rękę Boga? Może to właśnie był ten moment? To tylko hipoteza, moje myśli. Ale neandertalczyk też grzebał zwłoki, a skoro tak - też tę rękę Boga chwycił, wierząc w życie po śmierci. Bo to nie musiało stać się w jednej chwili, być błyskiem. Kiedy zresztą myślę o przyszłości Kościoła - o tym, żeby nadążył za współczesnym światem, za rozwojem nauki - widzę, że potrzeba nam, księżom, więcej pokory. Żeby nie wydawało nam się, że wiemy więcej, niż wiemy. I jeszcze odwagi, by przestać mówić „nie” tam, gdzie - w świetle osiągnięć naukowych - już dawno powinniśmy byli powiedzieć „tak”. Jeśli będziemy iść w zaparte, operując przestarzałymi obrazami i symbolami - ludzie będą odchodzić od Kościoła. I to nie będzie problem tych ludzi. To będzie problem Kościoła. Musimy więc bronić religijności w świetle nowych odkryć naukowych. To możliwe, jeśli np. przyjmiemy panenteistyczne (proszę nie mylić z panteizmem; panteizm jest heretycki, panenteizm - nie) przekonanie o świecie. Czyli? To pogląd, który mówi, że cały świat, wszechświat, kosmos, rozwija się w Bogu. Bóg jest jednocześnie transcendentny - jest poza tym światem, jest od niego większy - i immanentny, a więc jest w tym świecie. Łatwiej to pojąć, gdy pomyślimy o dziecku rozwijającym się w łonie kobiety. Ono jest w matce, ale matka, jednocześnie, jest w nim. Dziecko jest mocno uzależnione od matki, ale też ma pewną autonomię. Rozwija się według praw biologicznych, ale jego rozwój jest podtrzymywany przez to, że matka żyje. Poza tym dziecko prawdopodobnie nie ma pojęcia o istnieniu matki. Nie ma pojęcia o istnieniu matki, bo jest na poziomie intelektualnym krewetki. Być może my, w obliczu Boga, też jesteśmy. Więcej: być może nasza śmierć jest jak narodzenie, podczas którego zyskujemy nowe życie. Jest taka anegdota - rozmawiają bliźniaki w łonie matki. Jeden drugiego pyta: ej, a ty wierzysz w życie po porodzie? A ten odpowiada: no co ty, nie ma na to żadnych dowodów. Zresztą, ja w ogóle nie wierzę w istnienie matki. Czy ktoś ją kiedyś widział? Ta opowieść pozwala popatrzeć na relacje między Bogiem a światem z poszanowaniem praw natury. Wszystko wskazuje na to, że Bóg działa za pomocą praw przyrody, pewnych mechanizmów wpisanych w ten świat. I nigdy ich nie łamie, bo to by oznaczało, że stworzył świat pełen bubli i teraz musi go naprawiać. A wierzymy, że świat stworzony przez niego jest doskonały i że prawa przyrody są doskonałe. Ależ Bóg stworzył świat pełen bubli! Na poziomie biologicznym to buble genetyczne: wady wrodzone, nowotwory, mutacje. Bublem, szerzej, jest też zło, cierpienie, nienawiść, brzydota. Leibniz mówił, że Bóg stworzył świat najlepszy z możliwych. Jeśli przyznamy mu rację, to trzeba przyjąć, że pan Bóg, mając nieskończenie wiele idei świata, wybrał tę, która w szerszej perspektywie wiąże się z największymi możliwościami. Ksiądz właśnie uciekł? Trochę tak. Bo zło i cierpienie traktuję jako najpoważniejsze z problemów teologicznych. Dla mnie to jedyny poważny argument za nieistnieniem Boga. I nie widzę jasnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego jest zło i cierpienie. Myślę, że wiara w Boga w ich obliczu wymaga zaufania i szacunku do tajemnicy - inaczej nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. Dlaczego w takim razie lepiej przyjąć istnienie Boga niż jego nieistnienie? Bo przyjęcie tezy o jego nieistnieniu też nic nie wyjaśnia. I nie sprawi, że będzie mi łatwiej sobie z tym złem i cierpieniem radzić. To z kolei utylitaryzm. Ale co w tym złego? Wiara jest pewną decyzją osobistą. Mogę patrzeć na świat jak na coś, co jest zorganizowane, podtrzymywane w istnieniu przez kogoś, komu na mnie zależy i mogę patrzeć na świat jako na zespół przypadkowych zjawisk, za którymi kryją się wyłącznie odwieczne prawa przyrody. Chrześcijaństwo to sposób patrzenia na świat, który wiąże się z moją decyzją, a nie z tym, że ja mam dowody, którymi mogę się teraz z wszystkimi podzielić. Ja mogę mieć swoje własne, prywatne doświadczenia, które przekonują mnie, że pan Bóg istnieje, ale nie - obiektywne dowody. Jakie to są doświadczenia w przypadku księdza? Spotkania z Bogiem podczas modlitwy. Jestem przekonany, że siła, którą wtedy otrzymuję, nie jest tylko wytworem mojego mózgu - a że pochodzi od Boga. Wie ksiądz, w tych prawach przyrody, o których ksiądz mówi - w tym szeregu zjawisk, które doprowadziły do powstania życia - też widzę pewien plan, jakieś zaprogramowanie... A przecież wystarczyłoby jedno małe przesunięcie, żeby to wszystko nie zaistniało. To jeden z argumentów kosmologicznych za istnieniem Pana Boga. Niektórzy tą tezą wspierają swoje przekonania religijne, inni ją odrzucają. Do mnie jakoś przemawia to, że to nie był przypadek, że za naszym istnieniem stoi ktoś lub coś. Tylko że istnienie tego kogoś, tej siły, która to „zaprogramowała”, nie jest jeszcze dla mnie jednoznaczne z istnieniem życia wiecznego. Ani nawet z istnieniem Boga osobowego. Zgadzam się. Dlatego mówię, że to osobista decyzja. Jestem przekonany, że różnica między wierzącym a niewierzącym świadomym człowiekiem, który patrzy i bada ten świat, jest taka, że jeden będzie za tym pięknem widział Boga, a drugi nie będzie. Choć dalej tym światem może się zachwycać. Czy jak ksiądz zaczął zgłębiać neuronauki, nie pojawiły się w księdzu wątpliwości? Nie zachwiało to, chociaż przez moment, wiary księdza? Nie. Ani poznawanie wyników badań naukowych, ani czytanie książek ateistów. Zawsze byłem przekonany - i jestem przekonany - że chrześcijaństwo ma sens, że ma wiele do zaoferowania współczesnemu człowiekowi. Nadzieję, radość, rozwój. Że chrześcijanin to ktoś, kto ma o jeden powód do uśmiechu więcej. Konfrontacja z naukami empirycznymi i z poglądami ateistów jest dla mnie źródłem nowych pytań. Ale to pytania o to, jak głosić chrześcijaństwo, a nie o jego sens. Nie wydaje mi się zresztą, że - jeśli Bóg chrześcijański istnieje - to na koniec będzie nas rozliczał akurat z tego, czy w niego wierzyliśmy. Dlatego lubię powtarzać, że najważniejszym przykazaniem jest to, żeby kochać. Mam nadzieję, że na koniec wszyscy będziemy mile zaskoczeni.
 
Fusek, wpisz w przeglądarce "cud świętego ognia w Jerozolimie" ;), albo rzeka Jordan zawraca swój bieg raz w roku :)
A ja wam polecam poszukanie programu z National Geographic gdzie naukowo udowodnili plagi egipskie ;)
A pokój i dobro wrzucił jakiś artykuł i wątpię by on go nawet rozumiał. Wrzucił bez żadnych swoich wniosków. I to jest mój podstawowy zarzut do fanatyków: wierzą we wszystko co im powiedzą ich autorytety. Ludzie nauki postępują nieco inaczej: chcą ustalić czy to co usłyszeli bądź przeczytali jest prawda, rozkładają to na czynniki pierwsze. To co przedstawia pokój i dobro to jest wierzenie fanatyczne "na słowo".
A tu coś ode mnie:
 

Pokój i Dobro

Blada Twarz
Fusek, wpisz w przeglądarce "cud świętego ognia w Jerozolimie" ;), albo rzeka Jordan zawraca swój bieg raz w roku :)
kto ma uwierzyć to uwierzy a kto nie chce uwierzyć to szuka dowodów .
Wiara w Boga polega nie na dowodach tych na Miłości .


jak masz wielką piramidę i staniesz przy niej dotykając spodu piramidy to nie widzisz jej ale wiesz że jest a z Bogiem jest tak samo jest tak blisko nas że nie widzisz Boga .


ja dopiero ujrzałem Pana Boga gdy spadłem na samo dno i tarzałem się w bagnie grzechów , dopiero wtedy zobaczyłem Pana Boga przez Niepokalane Serce Maryi Panny Dziewicy Niepokalanej i przez zasługi Jezusa Chrystusa.

trzeba spaść na samo dno aby uwierzyć w Boga bo jesteśmy ślepi przez nasz egoizm , pychę , nieczystość ,nałogi , zniewolenia itd

a Pan Bóg Jezus Chrystus i Maryja Dziewica Niepokalana są obok nas i nas Kochają takimi jakimi jesteśmy .


a ten kto szuka dowodów pochodzi od diabła.

Wiara jest wielką łaską która jak wszystko należy do Pana Boga
ja nic nie posiadam i chwała Panu Bogu bo wszystko należy do Pana Boga

Trwajcie w wierze

Wiarę i Boga czuje się sercem miłością a nie dowodami to faryzeusze saduceusze i inni uczeni naukowcy potrzebują dowodów bo nie chcą uwierzyć w oczywiste istnieje Boga w swej nauce się tak zniewolili że nie potrafią tak zwyczajnie prosto zrozumieć Bóg jest Miłością!!!


Pokój Wam Daje



W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.
 
kto ma uwierzyć to uwierzy a kto nie chce uwierzyć to szuka dowodów .
Wiara w Boga polega nie na dowodach tych na Miłości .


jak masz wielką piramidę i staniesz przy niej dotykając spodu piramidy to nie widzisz jej ale wiesz że jest a z Bogiem jest tak samo jest tak blisko nas że nie widzisz Boga .


ja dopiero ujrzałem Pana Boga gdy spadłem na samo dno i tarzałem się w bagnie grzechów , dopiero wtedy zobaczyłem Pana Boga przez Niepokalane Serce Maryi Panny Dziewicy Niepokalanej i przez zasługi Jezusa Chrystusa.

trzeba spaść na samo dno aby uwierzyć w Boga bo jesteśmy ślepi przez nasz egoizm , pychę , nieczystość ,nałogi , zniewolenia itd

a Pan Bóg Jezus Chrystus i Maryja Dziewica Niepokalana są obok nas i nas Kochają takimi jakimi jesteśmy .


a ten kto szuka dowodów pochodzi od diabła.

Wiara jest wielką łaską która jak wszystko należy do Pana Boga
ja nic nie posiadam i chwała Panu Bogu bo wszystko należy do Pana Boga

Trwajcie w wierze

Wiarę i Boga czuje się sercem miłością a nie dowodami to faryzeusze saduceusze i inni uczeni naukowcy potrzebują dowodów bo nie chcą uwierzyć w oczywiste istnieje Boga w swej nauce się tak zniewolili że nie potrafią tak zwyczajnie prosto zrozumieć Bóg jest Miłością!!!


Pokój Wam Daje



W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.
Oczywista wiara w Boga... Czemu oczywista? Czemu to ma być oczywiste? Bo musi być jakaś istota wyższa od ludzi? Czemu musi? Bo coś innego? Ale jakie są powody by Bóg chrześcijański czy jakie inne bóstwo czy istota boska istniała? Jakie ku temu można przedstawić powody?

Jak stanę przy piramidzie to chyba mam ją przed nosem? Dotknąć jej spodu? To co mam się pod nią podkopać? To ją nadal widzę, widzę jej spód, chyba że nie wiem co widzę, wtedy wychodzę na powierzchnię i patrzę do czego się podkopałem...
 
Jako, że dziś niedziela polecam się wszystkim pomodlić o zbawienie zarówno tego świata jak i naszych dusz :) Serdeczne uściski dla tych którzy wierzą jak i, dla tych przed którymi dopiero otworzy się droga do poznania :)
 
@Pokój i Dobro
Wiara to jest sprawa osobista każdego i takie epatowanie nią w przesadny sposób (tak, tak dokładnie tak jak Ty to robisz) pachnie mi zwykłą prowokacją.
Nikogo nie nawrócisz ani odwrotnie więc twoje produkowanie się jest GROTESKOWE.

Ale sam temat ciekawy, głownie z punktu widzenia historycznego. Póki co nie mam głowy na dłuższe przemyślenia relacji: Religia, a Historia.

Jeśli chodzi o tzw. poważny kabaret to polecam Wam Grupę Filmową Darwina, a zwłaszcza ten odcinek:


 

Pokój i Dobro

Blada Twarz
@Pokój i Dobro
Wiara to jest sprawa osobista każdego i takie epatowanie nią w przesadny sposób (tak, tak dokładnie tak jak Ty to robisz) pachnie mi zwykłą prowokacją.
Nikogo nie nawrócisz ani odwrotnie więc twoje produkowanie się jest GROTESKOWE.

Ale sam temat ciekawy, głownie z punktu widzenia historycznego. Póki co nie mam głowy na dłuższe przemyślenia relacji: Religia, a Historia.

Jeśli chodzi o tzw. poważny kabaret to polecam Wam Grupę Filmową Darwina, a zwłaszcza ten odcinek:


PSALM 119 Pochwała prawa Bożego Szczęśliwi, których droga nieskalana, którzy postępują według Prawa Pańskiego. Szczęśliwi, którzy zachowują Jego upomnienia, całym sercem Go szukają, którzy nie czynią nieprawości, lecz kroczą Jego drogami. Ty na to dałeś swoje przykazania, by pilnie ich przestrzegano. Oby moje drogi były niezawodne w przestrzeganiu Twych ustaw! Wtedy nie doznam wstydu, gdy zważać będę na wszystkie Twe przykazania. Chcę Ci dziękować szczerym sercem, gdy nauczę się wyroków Twej sprawiedliwości. Przestrzegać będę Twych ustaw: nie opuszczaj mnie nigdy! Jak młodzieniec zachowa ścieżkę swą w czystości? - Przestrzegając słów Twoich. Z całego serca swego szukam Ciebie; nie daj zboczyć od Twoich przykazań! W sercu swym przechowuję Twą mowę, by nie grzeszyć przeciw Tobie. Błogosławiony jesteś, Panie, naucz mnie Twoich ustaw! Opowiadam swoimi wargami wszystkie wyroki ust Twoich. Cieszę się z drogi Twoich upomnień jak z wszelkiego bogactwa. Będę rozmyślał o Twych postanowieniach i ścieżki Twoje rozważał. Będę się radował z Twych ustaw: słów Twoich nie zapomnę. Czyń dobrze słudze swojemu, aby żył i przestrzegał słów Twoich. Otwórz moje oczy, abym ujrzał dziwy Twojego Prawa. Jestem gościem na ziemi, nie kryj przede mną Twych przykazań! Dusza moja omdlewa tęskniąc wciż do wyroków Twoich. Zgromiłeś pyszałków; przeklęci odstępujący od Twych przykazań! Oddal ode mnie hańbę i pogardę, bo zachowuję Twoje napomnienia. Choć możni zasiadają zmawiając się przeciw mnie, Twój sługa rozmyśla o Twoich ustawach. Bo Twoje napomnienia są moją rozkoszą, Twoje ustawy są moimi doradcami. Przylgnęła do prochu moja dusza: Przywróć mi życie według Twego słowa! Opowiedziałem Ci moje drogi i wysłuchałeś mnie: o Twoich ustawach mię poucz! Pozwól mi zrozumieć Twych postanowień, abym rozważał Twe cuda. Moja dusza nie zaznaje spoczynku ze zgryzoty: podźwignij mnię zgodnie z Twoim słowem! Drogę kłamstwa odwracaj ode mnie, daj mi zaś łaskę Twojego Prawa! Drogę wierności obrałem, pragnąc Twoich wyroków. Lgnę do twoich napomnień, nie daj mi okryć się wstydem! Biegnę drogą Twoich przykazań, bo czynisz moje serce szerokim. Naucz mnie, Panie, drogi Twych ustaw, bym strzegł ich aż do końca. Pouczaj mnie, bym Prawa Twego przestrzegał, a zachowywał je całym sercem. Prowadź mię ścieżką Twoich przykazań, bo ja się nimi raduję. Nakłoń me serce do Twoich napomnień, a nie do zysku! Odwróć me oczy, niech na marność nie patrzą; przez swoje słowo udziel mi życia! Spełnij dla sługi Twego swoją obietnicę, daną bojącym się Ciebie. Odwróć moją hańbę, która mnie trwoży, bo Twoje wyroki są pełne dobroci. Oto pożądam Twoich postanowień: według Twej sprawiedliwości zapewnij mi życie! Niech zstąpi na mnie, Panie, Twoja łaska, Twoje zbawienie, według Twojej obietnicy, bym mógł dać odpowiedź tym, którzy mnie znieważają, Nie odbieraj moim ustom słowa prawdy, bo ufam Twoim wyrokom, a Prawa Twego zawsze strzec będę, na wieki, na zawsze. Chcę kroczyć drogą przestronną, bo szukam Twoich postanowień. O Twych rozkazach chcę mówić w obecności królów, a nie doznam wstydu. I będę się weselił z Twoich przykazań, które miłuję. Wznoszę ręce moje ku Twoim przykazaniom, które kocham, i rozważam Twoje ustawy. Pomnij na słowo swoje do Twojego sługi, przez które mi dałeś nadzieję. W moim ucisku to pociechą dla mnie, że Twoja mowa obdarza mnie życiem. Ludzie zuchwali bardzo mi ubliżają, a ja nie odstępuję od Twojego Prawa. Przypominając sobie Twe wyroki odwieczne, Panie, doznaję pociechy. Gniew mnie ogarnia z powodu występnych, porzucających Twe Prawo. Twoje ustawy stały się dla mnie pieśniami na miejscu mego pielgrzymowania. Nocą pamiętam o Twoim imieniu, Panie, by zachować Twe Prawo. Oto, co do mnie należy: zachować Twe postanowienia. Moim działem jest Pan - mówię, by zachować Twoje słowa. Z całego serca dbam o przychylność Twojego oblicza, zmiłuj się nade mną według swej obietnicy! Rozważam moje drogi i zwracam stopy do Twoich napomnień. Śpieszyłem bez ociągania, by przestrzegać Twoich przykazań. Oplotły mię więzy grzeszników: nie zapominałem o Twoim Prawie. Wstaję o północy, aby Cię wielbić za słuszne Twoje wyroki. Jestem przyjacielem wszystkich, którzy się boją Ciebie, co strzegą Twych postanowień. Twoja łaska, Panie, napełnia ziemię: naucz mnie Twoich ustaw! Wyświadczyłeś dobro swojemu słudze zgodnie z Twoim słowem, Panie! Naucz mię zrozumienia i umiejętności, bo ufam Twoim przykazaniom. Błądziłem, zanim przyszło utrapienie; teraz jednak strzegę Twej mowy. Dobry jesteś i dobrze czynisz; naucz mię Twoich ustaw! Zuchwali knują przeciw mnie podstępy, ja całym sercem strzegę Twych postanowień. Otępiało ich serce opasłe, a ja znajduję rozkosz w Twoim Prawie. Dobrze to dla mnie, że mnie poniżyłeś, bym się nauczył Twych ustaw. Prawo ust Twoich jest dla mnie lepsze niż tysiące sztuk złota i srebra. Twe ręce mnie uczyniły i ukształtowały: obdarz mnie rozumem, bym się nauczył Twoich przykazań. Bojący się Ciebie widzą mnie i cieszą się, bo pokładam ufność w Twoim słowie. Wiem, Panie, że sprawiedliwe są Twoje wyroki, że dotknąłeś mnie słusznie. Niech Twoja łaska stanie mi się pociechą zgodnie z obietnicą, daną Twemu słudze. Niech zaznam Twojej litości, abym żył, bo Twoje Prawo jest moją rozkoszą. Niech zawstydzą się zuchwali, bo niesłusznie mnie dręczą, ja będę rozmyślał o Twoich przykazaniach. Niech zwrócą się do mnie bojący się Ciebie i ci, którzy uznają Twoje napomnienia. Niech serce moje stanie się nienaganne w Twych ustawach, abym nie doznał wstydu. Ustaje moja dusza [dżąc] ku Twemu zbawieniu; pokładam ufność w Twoim słowie. Ustają moje oczy [spoglądając] ku Twemu słowu: kiedyż mię pocieszysz? Bo chociaż jestem jak bukłak wśród dymu, nie zapomniałem Twych ustaw. Ile dni słudze Twemu zostaje? Kiedy wykonasz wyrok na prześladowcach? Doły wykopali na mnie zuchwalcy, którzy nie postępują według Twego Prawa. Wszystkie przykazania Twoje są wierne; gdy kłamstwem mnie prześladują - pomóż mi! Niemalże pokonaliby mnie na ziemi; ja zaś nie porzuciłem Twoich postanowień. Według swej łaski zapewnij mi życie, ja zaś chcę przestrzegać napomnień ust Twoich. Słowo Twe, Panie, trwa na wieki, niezmienne jak niebiosa. Wierność Twoja [trwa] z pokolenia na pokolenie; umocniłeś ziemię i trwa. Wszystko trwa do dziś według Twoich wyroków, bo wszystkie rzeczy Ci służą. Gdyby Twoje Prawo nie było moją rozkoszą, byłbym już zginął w mej nędzy. Nie zapomnę na wieki Twoich postanowień, bo przez nie dałeś mi życie. Należę do Ciebie - wybaw mię, bo badam Twe postanowienia. Czyhają na mnie grzesznicy, żeby mnie zgubić; ja przestrzegam Twoich napomnień. Zobaczyłem, że wszelka doskonałość ma granice: Twoje przykazanie sięga bardzo daleko. Jakże miłuję Prawo Twoje: przez cały dzień nad nim rozmyślam. Twoje przykazanie uczyniło mnie mędrszym od moich wrogów, bo jest ono moim na wieki. Jestem roztropniejszy od wszystkich, którzy mnie uczą, bo rozmyślam o Twoich napomnieniach. Jestem roztropniejszy od starców, bo zachowuję Twoje postanowienia. Powstrzymuję nogi od wszelkiej złej ścieżki, aby słów Twoich przestrzegać. Nie odstępuję od Twoich wyroków, albowiem Ty mnie pouczasz. Jak słodka jest dla mego podniebienia Twoja mowa: ponad miód dla ust moich. Z Twoich przykazań czerpię roztropność, dlatego nienawidzę wszelkiej ścieżki nieprawej. Twoje słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce. Przysiągłem i postanawiam przestrzegać Twoich sprawiedliwych wyroków. Panie, jestem bardzo udręczony, zachowaj mnie przy życiu Twego słowa. Przyjmij, o Panie, ofiary ust moich i naucz mię Twoich wyroków. Moje życie jest w ciągłym niebezpieczeństwie, lecz Prawa Twego nie zapominam. Występni zastawili na mnie sidła, lecz nie zboczyłem od Twoich postanowień. Napomnienia Twoje są moim dziedzictwem na wieki, bo są radością mojego serca. Serce swoje nakłaniam, by wypełniać Twoje ustawy na wieki, na zawsze. Nienawidzę ludzi chwiejnych, a Prawo Twoje miłuję. Ty jesteś obrońcą moim i moją tarczą: pokładam ufność w Twoim słowie. Odstąpcie ode mnie, złoczyńcy, strzec będę przykazań Boga mojego. Podtrzymaj mnie według swojej obietnicy, bym żył; nie zawiedź mojej nadziei! Wzmocnij mnie, abym doznał ratunku i cieszył się zawsze z Twych ustaw. Odrzucasz wszystkich, co odstępują od Twoich ustaw, bo zamiary ich są kłamliwe. Jak żużle oceniasz wszystkich występnych w kraju, dlatego miłuję Twoje napomnienia. Drży moje ciało z bojaźni przed Tobą i lękam się Twoim wyroków. Wykonuję prawo i sprawiedliwość: nie wydawaj mię moim ciemięzcom! Chroń swego sługę dla [jego] dobra, aby nie uciskali mię zuchwalcy. Moje oczy ustają wypatrując Twojej pomocy i sprawiedliwej Twej mowy. Postąp ze sługą swoim według swej łaskawości i naucz mnie Twoich ustaw! Jestem Twoim sługą, daj mi zrozumienie, bym poznał Twoje napomnienia. Dla Pana czas już jest działać: pogwałcili Twoje Prawo. Przeto miłuję Twoje przykazania bardziej niż złoto, niż złoto najczystsze. Dlatego kieruję się wszystkimi Twoimi postanowieniami i nienawidzę wszelkiej drogi fałszu. Twoje napomnienia są przedziwne, dlatego przestrzega ich moja dusza. Przystępność Twoich słów oświeca i naucza niedoświadczonych. Otwieram swe usta i chłonę powietrze, bo pragnę Twoich przykazań. Zwróć się do mnie i zmiłuj się nade mną, tak jak postępujesz z tymi, co imię Twe miłują. Moje kroki umocnij Twoją mową, niech nie panuje we mnie żadna niegodziwość! Wyzwól mię z ludzkiego ucisku, a będę strzegł Twych postanowień. Okaż Światło Twojego oblicza Twemu słudze i naucz mię Twoich ustaw! Strumienie łez płyną z mych oczu, bo nie zachowano Twojego Prawa. O Panie, jesteś sprawiedliwy i wyrok Twój jest słuszny. Swoje postanowienia dałeś sprawiedliwie i z pełną wiernością. Gorliwość mię pożera, bo moi przeciwnicy zapominają o Twoich słowach. W ogniu wypróbowana jest Twoja mowa i sługa Twój ją miłuje. Ja jestem mały i wzgardzony: nie zapominam o Twoich postanowieniach. Twa sprawiedliwość to wieczna sprawiedliwość, a Prawo Twoje jest prawdą. Spadły na mnie strapienia i ucisk, rozkoszą moją są Twoje przykazania. Sprawiedliwość Twoich napomnień trwa na wieki: daj mi zrozumienie, abym żył. Z całego serca wołam: wysłuchaj mię, Panie, chcę zachować Twoje ustawy. Wołam do Ciebie - wybaw mię, a będę strzegł Twych napomnień. Przychodzę o świcie i błagam; pokładam ufność w Twoich słowach. Moje oczy się budzą przed nocnymi strażami, aby rozważać Twą mowę. Usłysz mój głos, o Panie, w swojej łaskawości i daj mi życie zgodnie z Twym wyrokiem. Zbliżają się niegodziwi moi prześladowcy: dalecy oni od Prawa Twojego. Jesteś blisko, o Panie, i wszystkie Twoje przykazania są prawdą. Od dawna wiem z Twoich upomnień, że ustaliłeś je na wieki. Wejrzyj na moją nędzę i wyzwól mnie, bo nie zapomniałem Twojego Prawa. Broń mojej sprawy i wybaw mię: według Twej mowy obdarz mię życiem! Zbawienie jest daleko od występnych, bo nie dbają o Twoje ustawy. Liczne są Twe zmiłowania, o Panie, obdarz mnie życiem według Twych wyroków! Wielu mię prześladuje i trapi: nie uchylam się od Twoich upomnień. Widzę odstępców i wstręt mnie ogarnia, bo mowy Twojej nie strzegą. Patrz, miłuję Twoje postanowienia; Panie, w Twojej łaskawości obdarz mnie życiem! Podstawą Twojego życia jest prawda i wieczny jest każdy Twój sprawiedliwy wyrok. Możni prześladują mnie bez powodu, moje zaś serce odczuwa lęk przed Twoimi słowami. Raduję się z mów Twoich jak ten, co zdobył wielki łup. Nienawidzę i wstręt czuję do kłamstwa, a Prawo Twoje miłuję. Siedemkroć na dzień wysławiam Ciebie z powodu sprawiedliwych Twych wyroków. Obfity pokój dla miłujących Twe Prawo, nie spotka [ich] żadne potknięcie. Czekam, o Panie, Twojej pomocy i wypełniam Twoje przykazania. Moja dusza strzeże Twoich napomnień i bardzo je miłuje. Przestrzegam Twoich postanowień i napomnień, bo wszystkie moje drogi są przed Tobą. Niech wołanie moje dojdzie do Ciebie, Panie; przez swoje słowo daj mi zrozumienie! Niech dojdzie do Ciebie moja modlitwa, wyzwól mię zgodnie z Twym słowem! Niechaj moje wargi zabrzmią hymnem, bo nauczasz mię swoich ustaw! Niechaj mój język opiewa Twą mowę, bo wszystkie Twoje przykazania są sprawiedliwe. Twoja ręka niech mi będzie pomocą, bo wybrałem Twoje postanowienia. Pragnę Twojej pomocy, o Panie, a prawo Twoje jest moją rozkoszą. Niech żyje moja dusza i niech chwali Ciebie, niech mnie wspierają Twoje wyroki! Błądzę jak owca, która zginęła; szukaj swego sługi, bo nie zapominam o Twoich nakazach.