Powstanie Bohdana Chmielnickiego- początek

Warto wiedzieć

Szlachta to wybierała tych co im większe "cukierki" przynosili.

Zawsze na pierwszym miejscu była własna pupcia a potem dopiero kraj . Skąd My to znamy.

A z Kozakami trzeba było się dogadać a nie traktować ich jak bydło albo jak niewolników. I wtedy historia inaczej by się potoczyła.
Nie wiem z czego to wypływa, czy z Twojej ignorancji, czy z braku elementarnej wiedzy na ten temat. Posłużyłeś się kalką stosowaną przez ostatnie 60 lat. Nie dałeś nic od siebie, tylko wyklepałeś stary banał zresztą fałszywy, że winna jest szlachta. Uczyli mnie gdy się nie ma nic do powiedzenia, to lepiej jest milczeć.

Ale mogę zaradzić w jakiś sposób na Twój brak wiedzy.
Na początku tego roku w telewizji rządowej nadawano program historyczno - dokumentalny , właśnie poświęcony stanowi szlacheckiemu, w kilku częściach, było to jakoś w godzinach popołudniowych. Udział w tej emisji wzięli profesorowie historycy z różnych uniwersytetów , komentarz jak i samo prowadzenie programu prowadzili również oni. (proponowałbym więc odszukać go w internecie) Każda część tego historycznego wykładu o naszej szlachcie i ówczesnej Polsce, była poświęcona jednemu lub więcej mitom jakie narosły wokół naszej szlachty. Ten cykl historyczny został zrealizowany w połowie lat '90 ubiegłego wieku. Zawarte treści w tym programie mówiąc językiem bokserskim powaliły na "deski" wszystkie te mity, a sędziom zostało tylko wydać jeden werdykt ciężki KO. Wspomnę tylko kilka tych mitów, na resztę zapraszam do obejrzenia tego historycznego wykładu.

A) Mit pieniactwa sądowego, jakoby nasi szlachetnie urodzeni protoplaści nie omal zamieszkali w sądzie. Po piekielnie silnym ciosie na podbródek, pod mitem ugięły się nogi, by za chwilę paść na wznak, sędzia nawet nie liczył, KO.

B)Mit pijaństwa i słynnego do dziś "zastaw się, a postaw się", po kilku ciosach na wątrobę i kończącym na komorę, mit legł sędzia doliczył do 10, kolejny KO.

C) Mit warchoła i zabijaki, po serii ciosów góra <> dół mit pada plackiem na deski, sędzia krzyczy ciężki KO do personelu medycznego.

D) Mit Liberum veto! po bardzo silnym haku na brodę mit inkasuje mocarny cios na ucho, pada jak rażony piorunem, ciężki KO.

To tylko kilka złych fałszywych stereotypów, które przylgnęły do stanu szlacheckiego. A prawda jak to zawsze bywa, jest zupełnie inna.
Ale propagandziści i ideolodzy uprawiający zasadę, że za upadek I Rzeczypospolitej jest odpowiedzialny stan szlachecki nadal będą stosować czarny PR. Gorąco namawiam do obejrzenia owego cyklu.

Na koniec taka mała historia z mojego życia. Uczestniczyłem w wykładzie profesora Amerykańskiego Polskiego pochodzenia Marka Jana Chodkiewicza, był w moim mieście. Otóż już po wykładzie pana profesora, pan Marek Chodkiewicz opowiadał nam jak to naucza swoich amerykańskich studentów historii. Kiedy im opowiada o XVI i XVII wiecznej Polsce to spadają z krzeseł.
Dowiadują się o złotej wolności, o demokracji szlacheckiej. Są wręcz powaleni, gdy się dowiadują, że to nie ich przodkowie są twórcami nowoczesnej demokracji. Szczęki im opadają na podłogę, gdy słyszą jakimi to prawami i wolnościami cieszyła się ówczesna szlachta Polska, podczas gdy ich protoplaści koloniści "chodzili jeszcze po drzewach w lasach Wirginii, Connecticut, Nowy Jork, New Hampshire i Massachusetts."

I na koniec mała zagadka dla pana KANUTO.
Jaki najważniejszy cel miał przyświecać uchwalonemu prawu Liberum veto , o co najbardziej troskali się ojcowie tego prawa?
PS.
Panie KANUTO, czy pan wie, że szlachta Polska na elekcje zjeżdżała uzbrojona? I żaden władca Polski nie padł od pałasza czy kuli.
Dla gości z tej tak zwanej cywilizowanej Europy, Francji, Anglii czy Włoch to było wprost nie do uwierzenia. Bo ta cywilizowana Europa trudniła się trucicielstwem swoich królów, mordowała ich skrytobójczo, ścinała toporem lub więziła ich w lochach.

C W P !!!
 
Ostatnia edycja:
1) Mit peniactwa sądowego- hmmmmm na pewno kłócili się w sądach, są na to papiery. Taki Jan Chryzostom Pasek pamiętnikarz wielokrotnie się wykłócał. Albrycht Staniław Radziwiłł kanclerz wielki litewski miał niemałe zatargi z polską królową o jakieś sumy która ona chciała od niego pobierać za starostwo tucholskie. Można wymieniać, na pewno szlachta występowała do sądu, pytanie czy było to aż tak częste, pozostawiam to profesorom którzy sie na tym znają.

2) Mit pijaństwa- Polska szlachta piła i to bardzo duże ilości wina, miodu pitnego, piwa. Sam Pasek pisał że musiał wypić 2 dzbanki wina by spokojnie zasnąć itd. itd. Hetman wielki koronny Mikołaj Potocki był alkoholikiem co uwieczniły źródła, a co sam podałem w jednym poście. Jednakże czy odstawaliśmy od innych krajów? Od Rosji na pewno nie. Jednakże pojawiło się na rynku pewne opracowanie, bodajże Jerzego Besali "Alkoholowe dzieje Polski" zachęcam, sam mam zamiar kupić. Jednakże polska szlachta potrafiła wypić duże ilości alkoholu, a o żołnierzach... sam Grunwald... po bitwie znaleziono tyle alkoholu że potem nie można było ruszyć i spróbować opanować Malborka, przez co być może zaprzepaściliśmy szansę.

3)Warchoł i zabijaka- Samuel Łaszcz, Pasek, Skrzetuski (tak ten spod Zbaraża), Stadnicki zwany Diabłem, Samuel Zborowski, tak ten co został skrócony o głowę podczas panowania Batorego. Niemniej jednak porównując inne kraje np. Francję czy Anglię (czasy Crmowella) to nie wypadamy tak źle.

4) Moje ulubione Liberum Veto, czyli wolne, nie pozwalam! Używane, pierwszy raz bodajże w 1652 roku, co było wtedy ewenementem, a potem było codziennością. Z tego co dobrze pamiętam- czasy Saskie połowa sejmów zerwana. Sama zasada miała być dobrze wykorzystywana, jednakże wiadomo jak się skończyło.
O złotej wolności źle już pisał filozof Jean Jaques Russeau (chyba dobrze napisałem) dając przykład naszego państwa.
Upadek RP to nie tylko warcholstwo szlachty, znikoma władza króla, liberum veto itd. to jest o wiele wiele bardziej złożone.

Żaden władca nie padł od pałasza czy kul- Przemysł II ;) Dalej- na Jagiellonów planowano zamachy- nieudane. Zygmunta III zaatakował szlachcic Piekarski, i zranił go bodajże w dłoń, na szczęście Władysław, potem król miał przy sobie szabelkę, i "robić nią" potrafił. Sam Piekarski został w mękach zabity. Na ostatniego króla Polski nie tyle był zamach co go ponoć porwano. Mieli to zrobić konfederaci barscy ;)
 
Ostatnia edycja:
Na dzisiaj prócz dyskusji na temat oblężenia Zbaraża oraz wyprawy zborowskiej Jana Kazimierza, chciałbym Wam podać inny temat do dyskusji: ugodę perejasławską z 1654 roku. Co o niej sądzicie?
Życzę Wam miłego dnia :)
 
fusek możesz co napisać na temat ekonomi XVIIw? Czytając kompletnie się gubię w tych wszystkich jednostkach monetarnych czy miar :) Ewentualnie jak byś miał jakieś linki na ten temat to byłbym wdzięczny.
Za ugodę Ukraińcy płacą do dzisiaj ale wtedy mogli myśleć że to najlepszy wybór. Za późno już było na Polskę, Turcja raczej odpadała, sami też nie mieli większych szans więc wybrali Moskali.
 
Nie jest to moja dziedzina którą się zajmuję ale
w czasopiśmie naukowym "Studia i Materiały do Historii Wojskowości" pojawił się takowy artykuł:
Jan Wimmer „Wojsko i skarb Rzeczypospolitej u schyłku XVI i w pierwszej połowie XVII wieku”- artykuł znajduje się w tomie 14 z 1968 roku. Może tam coś ciekawego będzie. Wiele z tomów tegoż czasopisma można znaleźć i ściągnać np z chomikuj.pl

Jak coś więcej znajdę (na pewno coś jest ale trzeba wpisać odpowiednie hasła) to dopiszę.

Tu jeszcze jakiś popularnonaukowy artykuł http://natemat.pl/135469,zlote-czasy-dawnej-rzeczypospolitej-pieniadz-polski-w-epoce-nowozytnej-cykl-pieniadze

I coś chyba idealne dla Ciebie
http://www.udyomedia.pl/def-Systemy_monetarne_w_Polsce.html
 
Ostatnia edycja:
Mieliśmy już rozpaczliwą wręcz walkę i zmagania dyplomatyczne zakończone SUKCESEM- nie bez mała podkreślam te słowa, gdyż na tamte czasy i sytuację była to umowa ratująca przysłowiowe 4 litery Janowi Kazimierzowi, a co za tym idzie także naszemu państwu, pod Zborowem. Jeremi stał się bohaterem, Zbarażczycy poszli na leża zimowe (tzw. hibernę) choć była wczesna pora roku. Niemniej jednak zrobili tyle, że im się należało, a Sienkiewicz i Hoffman, aż tak wiele nie ubarwiali (wybitny historyk Władysław Serczyk, znawca polsko-kozackiej historii był konsultantem historycznym przy tym filmie). Rok 1649 i 1650 przebiegły "dość spokojnie", ale...
Zawsze jest jakieś ale w historii, prawda? ;)
Ta nauka ma właśnie taką "przywarę" nigdy nie można powiedzieć, czegokolwiek bez jakiegoś "ale". No więc czym było to ale?
Chmielnicki nie był zadowolony z obrotu spraw po Zborowie. Jak to? Na kolanach Rzeczypospolita, ostrożnie można powiedzieć, że mocarstwo. Bije ona Szwedów pod Kircholmem, Rosjan pod Kłuszynem, zdobywa Moskwę jako jedyny kraj! (zdobyć a nie wejść jak Napoleon do praktycznie pustej stolicy, lub nie spalić jak Tatarowie bodajże w XIV czy XV wieku, Polacy ją zdobyli!), bronią się skutecznie przed Turkami pod Chocimiem, no gdzie nie spojrzeć tam Polacy.
A Chmiel w paru bitwach potrafił tego kolosa (na glinianych nogach) ugiąć, ale mu było mało. Tylko czy tylko jemu? Nie do końca, o czym zasygnalizowałem w poście o Zbarażu i Zborowie. Jego machinacje były wręcz niewyobrażalne, nawet już w tym okresie skłaniał się ku Rosji, ale Romanowowie na razie spoglądali i czekali na efekty. Bez zająknięcia mógłbym powiedzieć, że współcześni politycy, dyplomaci itp. nie dorastają jemu do pięt ;)

Sytuacja w "państwie Chmiela" gdyż dostał aż 4 województwa, nie była kolorowa. "Czerń" ukraińska nie chciała wracać pracować na roli, co to to nie. Posmakowali "lackiej krwi" dalsza walka i basta! Także można stwierdzić, że Chmiela zwycięstwo było iście pyrrusowe. Czemu? Władza atamana, czy hetmana kozackiego wśród samych Kozaków i czerni nie była wyjątkowo trwała. Często dochodziło do buntów, zabójstw atamana itp. Więc Chmiel pomimo autorytetu jaki niewątpliwie posiadał, siedział na przysłowiowej beczce prochu.

W państwie Wazów nie było lepiej. Brak kasy, problemy z zatwierdzeniem umowy zborowskiej, wielki "hejt" na uciekinierów spod Piławiec. Tutaj mała dygresja. Przyszły rokoszanin Jerzy Sebastian Lubomirski wraz z bratem miał wziąć pod Piławce dużo "kobiet lekkich obyczajów" ubranych w stroje męskie, co też wzburzało posłów (na wojny nie brało się kobiety, groziło to surowymi karami, a nawet śmiercią). No nie działo się dobrze ;)

No i tak nastał rok 1651, który znaczy się wielką polityczną porażką Rzeczypospolitej, na którą pozwoliła nie tylko szlachta, ale także i dowódcy (przynajmniej jeden z nich). Pewnie wielkie wasze zdziwienie, gdy czytacie moje słowa- PORAŻKĄ? JAK TO?! Postaram się obronić moje stwierdzenie.
Pachniało znowu wojną na Ukrainie. Zdecydowanie zapach prochu, koni, a także dźwięki zderzających się szabel, szczękających zbrój, parskania i tupotu koni roznosił się na ukraińskich pustkowiach. Armie się zbierały, wojna dyplomatyczna trwała. Jan Kazimierz trochę kunktator, bo za późno wydał wici (czyli wezwanie na wojnę pospolitego ruszenia, a takich wici wystawia się 3). Mała dygresja. Jeśli chcecie bym przybliżył Wam organizację wojska polskiego i litewskiego (bo się nieco różniły) napiszcie, z chęcią to zrobię, i sam sobie bardziej to przybliżę. Wracajmy zatem do roku 1651 na miejsce zdarzeń. Nie ujmując ostatniemu Wazy, bo był całkiem dobrym wodzem, czasami popełniał błędy, niekiedy robił coś zbyt szybko, czasem zbyt wolno. Jednak jeśli chodzi o to do czego zmierzam, czyli bitwę pod .... ;) to spisał się wyjątkowo dobrze, choć trzeba przyznać, że prócz dwóch patałachów na najwyższych szczeblach dowodzenia (tacy byli, nazwijmy to po imieniu) miał dobrych dowódców.
Podchodzą wojska polskie (i tylko polskie, litewskie też walczyły, o czym mogę napisać w innym poście, bo to mało znana kampania, a dowodził nią dobry dowodzący, ale przyszły zdrajca (?) Janusz Radziwiłł) podchodzą pod zabudowania beresteckie. Wysyłane są oddziały mające nawiązać kontakt i "urwać języka" armii przeciwnika. Dokonał tego przyszył hetman polny, regimentarz wojsk koronnych, a także wojewoda ruski Stefan Czarniecki.
I to my narzuciliśmy miejsce działań wojennych, my byliśmy dobrze przygotowani, to my mieliśmy lepsze miejsce do bitwy.
DO YOU WANNA FIGHT? ;)
Zatem do boju ;)
Na początek https://polona.pl/item/15373423/0/
O kampanii beresteckiej napisano już wiele, w wielu publikacjach. Jest ona finałem "Ognia i mieczem", ale...
Jak zwykle jest jakieś ale...
Walczyli wspaniale, bitwa trwała trzy dni, trzy dni walki i ciągłej presji, stresu itp. Trzy dni, to sporo, ale...
Pierwszy dzień to w praktyce walka z Tatarami, dopiero później bodajże (piszę z pamięci poprawcie jeśli się mylę) weszli Kozacy do boju. Wiele nie osiagnęli, bój z 28 czerwca wygraliśmy.
Nastąpił przedostatni dzień czerwca, w obozie znajdowali się obaj hetmani.
DYGRESJA- hetman wielki (o ile takowy został wybrany/znajdował się na placu boju) zawsze dowodził prawym skrzydłem, tym zaszczytniejszym, a hetman polny zajmował się działaniem wywiadowczym, a także zajmował lewe skrzydło. Koniec dygresji.

29 czerwca, hetman wielki o sobie przypomniał i chciał dowodzić, wygrać z tymi co go wzięli do niewoli, zemścić się. Normalny ludzki odruch. Ale...
Hetman Mikołaj Potocki nie potrafił dowodzić, czego ostateczny dowód znajdujemy 29 czerwca. Czemu? Dowodził i walkę przegrał. Do boju przeciwko jeździe tatarskiej i piechocie kozakicej wysłał tylko jazdę- ok mieliśmy świetnych dowodzących kawalerią, nasza jazda była świetna, ale to za mało! Zero pomysłu, taktyki itp. Tylko atak kawalerią, chwalebny, niewątpliwie pięknie to wyglądało, ale "tak się już nie walczy" jak miał powiedzieć król pruski, a niedługo potem cesarz niemiecki w trakcie bitwy pod Sedanem w 1870 roku- d ponad 200 lat, ale cytat jak najbardziej trafny.
Mężnie się bili drugiego dnia bitwy, ale nie mogliśmy pokonać wojsk kozacko-tatarskich, no co zrobić, sama kawaleria przeciwko tak dobrze wyćwiczonym piechurom zaporoskim, a także kawalerii tatarskiej to za mało. Czemu tak zaatakował? Zobaczcie sami:
-Szwedzi- styl zachodnioeuropejski, dobra piechota, słabsza kawaleria= wynik: dostawali z reguły po 4 literach (początek XVII wieku), potem się zmieniło, ale nie bierzcie pod uwagę wojny o ujście Wisły. Tam bitwa pod Tczewem niekoniecznie musiała być klęską wojska polskiego (nowe opracowanie bitwy Pokojskiego leży na półce, jeszcze nie przeczytane, ale dyskutują już historycy od dawna na temat tego, że ta bitwa miała być poczatkiem końca husarii co nie jest prawdą, Radosław Sikora i ksiażka "Fenomen husarii" i jego inne- polecam). Potop, pokazał słabość organizacyjną państwa polskiego a niekoniecznie zmierzch wojska.
-Rosjanie- jak zwykle ilość mniejsza jakość- co się zmieni w połowie wieku, jednak nadal nie byli aż tak mocni (bitwa nad rzeką Basią, Szkłów itp.) jazda przeciętna, piechota w miarę dobra.
-Tatarzy- wybitnie specyficzny przeciwnik- piechoty w praktyce nie mieli, jazda była świetna, ale nawet ona nie chciał walczyć z husarią
-Turcy- przeciwnik idący w ilość, ale też trzeba powiedzieć, że jakość też dobra, a ze strony inżynierii i artylerii czołówka Europy, ale Chocim 1621-1673, Wiedeń 1683, czy Kamieniec Podolski 1632 (o czym mało kto wie) pokazują przewagę oręża polskiego.
-Kozacy- piechota świetna, kawaleria słaba.

Widzicie coś?
Strony konfliktu zawsze mieli słabszą czy piechotę czy kawalerię i tu wkraczaliśmy my, potrafiliśmy ich bić, bo drugi rodzaj wojska był wybitnie słaby. Połączenie wojsk kozackich i tatarskich był swoistym "kombosem", w "twarz" Rzeczypospolitej. Pomimo porażki syna pod Żółtymi Wodami, Korusniem, gdzie popadł w niewolę, nadal tłukł swoim łbem (pewnie podchmielonym) w ścianę atakując samą kawalerią. Koniec na tym, dzień 29 czerwca, porażka wojsk koronnych, więc na tablicy wyników jest 1:1.

Ostatnie starcie- 30 czerwca 1651 roku, dzień który miał pokazać wielkość Rzeczypospolitej, pokazał, niewątpliwie, ale potem orzeł biały spadł z wysoka, ale o tym chyba w następnym poście, bom się tu rozpisał.

Ostatni dzień czerwca, dzień wstaje mglisty. Dowodzi nie kto inny jak nasz król Jan II Kazimierz. Ustawił wojsko w szyku "holenderskim" czyli na szachownicę, jazda-piechota-jazda-piechota. Spoko, ale zrobił coś jeszcze... tzw. "ruchomą fortece" z piechoty i artylerii, która miała wspierać atak piechoty. Widać, że nasz król pomimo tego że wybitny nie był, znał się lepiej od Potockiego i chwała mu za to! Ataki kawalerii powoli demobilizują jazdę kozacką i tatarską. W pewnym momencie bitwy nasz bohater ze Zbaraża Jeremi Wiśniowiecki stojąc i patrząc jak walczą polskie chorągwie, a sam stoi bezczynnie zapytał króla czy może zaatakować. Dostał pozwolenie. Świetna szarża, to trzeba było przyznać, był bliski rozerwania taboru, ale sam był w tarapatach, jednak wsparcie otrzymał.
Zauważono, że na jednym ze wzgórz stoi sam chan tatarski Islam Gerej III (dygresja: za młodu był w niewoli polskiej). Zaczęto ostrzeliwać z dział jego stanowisko. Ponoć zabito jednego z jego przybocznych, a sam chan ponoć przestraszony miał dać sygnał do odwrotu. Po drodze porwał Chmiela, który chciał by Tatarzy wrócili na pole bitwy.
Tak został sam tabor- forteca w sumie, w której skryci byli Kozacy. Dowodził nimi sienkiewiczowski Iwan Bohun- trzeba przyznać że jeden z lepszych dowódców kozackich. Do 10 sierpnia trwało oblężenie taboru, w końcu udało się im uciec (błąd Jana Kazimierza) i w sumie kampania zakończona, ale czy aby na pewno?

Beresteczko 28-30 czerwiec 1651 jedno z najświetniejszych zwycięstw Rzeczypospolitej szlacheckiej, zaprzepaszczone. Czemu, dowiecie się w następnym poście za tydzień. Czemu tak długo? W poniedziałek wyjeżdżam na 5 dni wracam w piątkowy wieczór, więc dostaniecie w sobotę lub niedzielę kolejny post i moje przemyślenia.

Pozdrawiam Was ;)

PS. Z czego brałem wiedzę? Nie zliczę, głowa to moja najlepsza książka, w niej są zawarte informację z innych lektur. Jeśli jednak chcielibyście poznać niewielki spis tego co przeczytałem a tyczy się tejże tematyki, mogę spisać, ale to jak wrócę.


Może coś jeszcze dopiszę: Nie, za nic nie będę uważał, że wiem wystarczająco wiele na temat tego co piszę, lecz dość sporo, ale każdy z Was może znać jakiś fakt, który mi umknął. Zatem piszę to nie po to by pokazać ile wiem, tylko by wdać się w dyskusję, poznać wasze zdanie, nauczyć przede wszystkim siebie, by pisać, nie tyle historycznym językiem, bo ten to szlifuje na innych polach, ale takim nieco luźniejszym, bo mam z tym związane pewne plany. Nauczyć tez Was co nieco naszej pięknej historii w przystępniejszy sposób niż ma to miejsce na lekcjach historii.
 
Ostatnia edycja:
Nie będzie mnie przez parę dni, zatem chciałbym byście zastanowili się i podzielili się swoimi wnioskami na tematy:

1) bitwa berestecka 28-30.06 1651 rok;
2) ugoda perejasławska 10.01 1654 rok (o ile mnie pamięć nie myli);
3) ugoda hadziacka 1658 rok.

Jak wrócę to poczytam i moje zdanie tutaj zobaczycie.

Życzę spokojnego tygodnia,
Fusek77
 
Ehhhh nikt nie podjął dyskusji, szkoda.
Jutro postaram się opisać pkt 2 lub 3 o ile starczy mi czasu/nie zapomnę.
 
Nie, nie zapomniałem.
Powiem Wam tak. Historyk powinien prowadzić polemiki z innymi ludźmi, najlepiej rzecz jasna z historykami. Tak jak to było dość częste w czasach o dziwo PRL, tak i teraz choć nie wiem czy w tym samym natężeniu.

Chciałem poznać Wasze zdanie na podane przeze mnie tematy, nie udało się, no cóż, nie jest to forum stricte historyczne. Zatem teraz postaram się (naprawdę) na dniach coś wpisać. Poznacie moje zdanie na ten temat, być może nawet wrzucę Wam coś innego, coś co tworze stricte historycznie, ale to później ;)

Jednakże jeśli ktoś chce coś tutaj napisać, zanim ja się wypowiem, zapraszam z miłą chęcią przeprowadzę dyskusję.

Pozdrawiam
 
No dobra...

Chciałbym by wywiązała się tutaj dyskusja, ale się nie było chętnych, więc jeśli coś napiszę to może i będą chętni na dyskusję ze mną.

Dodatkowo jeśli chcecie podyskutować o jakiś innych tematach związanych z historią to zachęcam do zakładania nowych tematów :)
 
Mam zamiar wrócić nieco do pisania o powstaniu Chmiela i innych tematach związanych z wojskowością państwa polsko - litewskiego, gdyż od tych prawie 4 lat zdołałem powiększyć swoją wiedzę, mało tego kawałek tego co tu czytałem niekoniecznie przetrwało próbę czasu, czyli innymi słowy pierdzielilem farmazony, zastanawia mnie jedynie to czy mam pisać tu czy założyć bloga. Czy w ogóle ktoś chciałby poczytać moje wypociny?
Czekam, no w sumie sam temat z powstaniem Chmiela bym odświeżył, doszła mi masa książek, więc wiedza coraz większa, a do tego w niektórych kwestiach inaczej formułuje swoje wnioski, oraz w niektórych wypadkach się myliłem.
Tu jeszcze pytania: miałbym ewentualnie pisać w języku potocznym, pośrednim czy bardziej naukowym? Mam dodawać dużo cytatów czy raczej sobie odpuścić? A jeśli cytaty to chcielibyście też ich źródło?

Bo myślę, że historyk powinien przekazywać wiedzę każdemu zainteresowanemu, niekoniecznie dobrze odnajdującemu się w pisowni naukowej, coś jak kanał historia bez cenzury.